//
you're reading...
Uncategorized

TAJEMNICA ZYWEJ WODY


Do świętych źródeł w Lourdes, Medjugorie czy Fatimie pielgrzymują tłumy ludzi z wiarą, że cudowna woda ich uleczy. Podobno można jednak sprawić, by taką wodę miał na co dzień każdy z nas. Może ona nawet popłynąć z naszego kranu.

Wisiorki są wypełnione ożywioną wodą.

Czym się różni woda ze świętych źródeł od wody z rzek czy jezior? Takie pytanie zadali sobie naukowcy z grupy „Cooperativa Nuova” z Mediolanu, pod kierownictwem biologa dra Enzo Ciccolo. Pobrali próbki wody z Lourdes, Fatimy i Medjugorie i poddali je wszechstronnym badaniom. Między innymi zmierzyli częstotliwość drgań cząsteczek wody.
Okazało się, że w gruncie rzeczy jedyną cechą, która mogłaby odpowiadać za uzdrawiające właściwości wody ze świętych źródeł, są właśnie drgania jej cząsteczek. We wszystkich próbkach wyodrębniono siedem częstotliwości drgań o różnym natężeniu, a tym samym o różnej skuteczności. Jednak dopiero doświadczenie z wodą z mediolańskiego wodociągu umieszczoną obok naczynia z wodą z Medjugorie było ekscytujące. Gdy bowiem po pewnym czasie zbadano wodę z kranu, miała ona tę samą częstotliwość drgań, co woda z cudownego źródła.
Badania te dowiodły, że szalone idee Victora Schaubergera oraz jego następcy, Johanna Grandera, nie są czczym wymysłem. Nawet martwą wodę można ożywić za sprawą wymiany informacji.
Niezniszczalna pamięć wody
Wszyscy wiemy, że leki homeopatyczne działają, choć wielu naukowców temu zaprzecza. Twierdzą oni, że substancje czynne w tych specyfikach są rozcieńczone tak bardzo, że właściwie ich tam nie ma. A przynajmniej są nie do wykrycia, co oznacza, że jest ich mniej od tzw. liczby Avogadra (liczby jednakowych cząsteczek zawartych w molu danej substancji). A skoro jest ich mniej, nie mają prawa działać.
Leki homeopatyczne jednak działają. W jaki sposób?
Francuski biolog Jacques Benevista, badając działanie leków homeopatycznych, odkrył, że woda ma jakby fizyczną pamięć. Oznacza to, że jeśli rozpuścimy w niej jakąś substancję, a potem będziemy roztwór rozcieńczać, dolewając doń dużo wody, to mimo wszystko nadal będzie miała ona właściwości stężonego roztworu (jakkolwiek nie tak silne, i oto właśnie chodzi).
Jednak ta cecha wody, tak przydatna w przypadku homeopatii, jest groźna, jeśli weźmiemy pod uwagę zanieczyszczenia. Okazało się bowiem – co potwierdziły nie tylko badania Benevista, ale i innych fizykochemików francuskich i amerykańskich – że nawet gdy analizy chemiczne nie wykryją skażeń w mechanicznie odfiltrowanej wodzie, to badania fizyczne wykazują, że woda drga w sposób charakterystyczny dla substancji, które były w niej rozpuszczone. Taka woda nadal szkodzi żywym organizmom.
Niemiecki fizyk Wolfgang Ludwik, doradca Światowej Fundacji Badań w Los Angeles, również sformułował tezę, że woda ma pamięć, czyli potrafi przechowywać raz wbudowaną informację na poziomie odpowiedniej częstotliwości i, co więcej, może tę informację przekazywać innym układom, np. organizmom żywym. Ludwik udowodnił doświadczalnie, że woda skażona czy to związkami chemicznymi, czy bakteriami nawet po oczyszczeniu wysyła fale elektromagnetyczne o długościach charakterystycznych dla szkodliwych substancji, niby już usuniętych. A ponieważ przekazuje te drgania� innym układom, skaża je.
Wynika z tego, że woda z naszych wodociągów, choć nie zawiera już szkodliwych związków, nadal nas zatruwa, bombardując nasze ciała, które w 80% składają się przecież z wody, niszczycielskimi drganiami usuniętych trucizn, zapamiętanymi przez wodę.
Dr Ludwik daje nam jednak nadzieję – okazuje się, że można zniszczyć niepożądaną informację zapisaną w wodzie za pomocą laserów lub promieniowania rentgenowskiego (wtedy jednak tworzą się w niej związki toksyczne). Można też zrobić to za pomocą ultradźwięków lub w sposób naturalny – nadając wodzie ruch spiralny.

Wodne perpetuum mobile

Niezwykły, ożywiający ruch spiralny wody odkrył Victor Schauberger, żyjący na przełomie XIX i XX wieku naukowiec i zwolennik życia zgodnie z prawami natury. Twierdził on, że nauka i technika idą w złym kierunku, wykorzystując siłę eksplozji (wybuchu, rozproszenia), gdy tymczasem naturalną siłą przyrody jest implozja – zapadanie się, czyli przekształcanie wielkich ilości materii o niskiej jakości w zagęszczoną materię wysokiej jakości. W przyrodzie ten system doprowadzony jest do doskonałości.
Dzięki sile implozji woda ma moc przekazywania uzdrawiającej informacji organizmom chorym.
W naturalnie przepływającej wodzie tworzą się wiry, pozwalające jej oddychać i chronić życie. Gdy do takiej wirującej wody napuścimy innej, martwej, zostanie ona ożywiona, zregenerowana.
Siła implozji ma tak ogromną moc, że nikną przy niej wszelkie inne źródła energii. W swoim pracowitym i pełnym przygód oraz walki z biurokracją życiu Schauberger miał wiele zwycięstw, choć niektóre były gorzkie. Jednym z jego ulubionych pomysłów było wykorzystanie siły implozji w pracy silnika, który by działał bez źródła energii. Takie swoiste perpetuum mobile.
W 1943 roku, kiedy II wojna światowa była w pełnym rozkwicie, Schauberger wykonał plany latającego spodka napędzanego silnikiem implozyjnym. Próby przeprowadzone w warsztatach zbrojeniowych w Zagłębiu Ruhry były tak obiecujące, że SS zwolniło Schaubergera z wojska, by mógł dalej pracować nad projektem.
Na szczęście nie zdążył go ukończyć. Po wojnie Amerykanie skusili go, by przyjechał do USA i pracował dla nich w tajnych laboratoriach. Pojechał z synem, Walterem, oraz z wszystkimi planami. Być może zostałby tam do końca życia, gdyby nie to, że Amerykanie chcieli wymusić na nim zgodę, aby wszystko to, co wymyśli, stało się wyłączną własnością armii USA. Odmówił. Pozwolono mu wrócić do Niemiec tylko pod warunkiem, że zostawi w Stanach wszystkie plany i projekty. Załamany, zmarł kilka dni po powrocie do ojczyzny, 25 września 1958 roku.

Cudowne źródełko w Twoim kranie

Woda dopóty ma cudowne, regenerujące i ożywiające właściwości, dopóki pozostaje w stanie naturalnym. Ma wtedy odpowiednie wibracje oraz wiruje w sobie właściwy sposób. Gdy jest mechanicznie wypompowywana spod ziemi, wtłaczana w rury i zmuszana do „spokojnego” płynięcia w uregulowanych kanałach, traci swoje zdolności regeneracyjne i nie radzi sobie z zanieczyszczeniami. Umiera.
Na szczęście można ją ożywić, nadając jej ruch spiralny oraz odpowiednią częstotliwość drgań – inaczej mówiąc, przypominając jej, jaki stan jest dla niej właściwy.
Johann Grander całe życie poświęcił odkrywaniu tajemnic żywej wody.

Johann Grander, tyrolski badacz natury, posiłkując się ideami Schaubergera oraz badaniami swego ojca nad magnetyzmem, stworzył urządzenia do ożywiania wody. Właściwie tylko przez przypadek odkrył, w jaki sposób można nadać wodzie tak wysoką częstotliwość drgań, aby przekazywała je innym układom (np. choremu organizmowi człowieka), doprowadzając do ich regeneracji. Sekret ten zna tylko on oraz jego spadkobiercy. Od wielu lat Grander, jego rodzina i bliscy współpracownicy produkują urządzenia do ożywiania wody. Mają one różną wielkość: są wśród nich wielkie filtry montowane w różnego rodzaju zakładach (piekarnie, fabryki słodyczy) oraz niewielkie wisiorki wypełnione żywą wodą.
„Pióro” Grandera

Według przeprowadzonych badań (ankietowano użytkowników filtrów wodnych Grandera oraz innych tego typu urządzeń), woda Grandera oczyszcza rury z rdzy, sprawia, że nie trzeba wlewać środków chemicznych do wody w wodociągach miejskich, konserwuje urządzenia itp. Gospodynie domowe, które korzystają z wody przepuszczonej przez filtry Grandera, twierdzą, że używają o wiele mniej proszków do prania, a pranie i tak jest czystsze. Kąpiele w takiej wodzie eliminują konieczność stosowania kremów do ciała, gdyż skóra jest gładka i delikatna. Co ciekawe, nawet niewielkie, wypełnione wodą Grandera wisiorki noszone na ciele po pewnym czasie przekazują organizmowi właściwe zdrowej wodzie drgania, likwidując różne schorzenia.
Dla ludzkiego organizmu ożywiona woda jest wręcz zbawienna: leczy łuszczycę, chroniczne katary, reumatyzm, wrzody, działa przeciwbólowo i uspokajająco. Rośliny podlewane taką wodą nie wymagają nawożenia, a rosną wyjątkowo bujnie.
Chyba wszyscy pamiętamy starą bajkę o żywej wodzie, która miała moc przywracania życia zmarłym. Jak widać, znów w baśni jest więcej prawdy, niż nam się wydawało…

Laura Orkan

Eliksir życia

– Każdy człowiek, aby prawidłowo funkcjonować, musi wypić dziennie około dwóch litrów płynów. Najlepiej, jeżeli będzie to woda ożywiona przez technologię Grandera – radzi swoim pacjentom bioenergoterapeuta Zbigniew Repiński.

Pan Zbigniew dowiedział się o istnieniu technologii Grandera z… Internetu. Po przestudiowaniu wielu materiałów dotyczących ożywiania wody postanowił wypróbować jedno z urządzeń filtrujących. Był to pręt energetyczny, tzw. długopis lub ołówek, wypełniony granderowską wodą.
– Gdy zamieszałem prętem herbatę w filiżance, zauważyłem, że napój natychmiast zmienił barwę, klarowność i smak. Kolejne doświadczenie było zupełnie przypadkowe. Moja żona zrobiła bigos, a gdy następnego dnia odgrzewała obiad, z czystej ciekawości zamieszała w garnku długopisem. Zaczęliśmy jeść i stwierdziliśmy, że bigos jest o wiele lepszy niż poprzedniego dnia – mówi bioenergoterapeuta.
Od tej pory Zbigniew Repiński nie rozstawał się już z prętem. Zamieszane długopisem piwo zyskało na słodyczy, pies wybierał tylko tę wodę, która przeszła przez filtry Grandera. Nawet szampon do włosów po włożeniu do butelki długopisu miał silniejsze właściwości.
– Działanie ożywionej wody nie jest nam jeszcze do końca znane. Cały czas odkrywamy jej nowe zastosowania. Tego lata np. wyjechałem z rodziną na wakacje na trzy tygodnie. Niestety, nikt nie mógł się zaopiekować mieszkaniem przez ten okres, więc wszystkie kwiaty doniczkowe miały pójść na straty. Jednak coś mnie tknęło. Postawiłem pośród roślin wodę źródlaną ożywioną technologią Grandera. Po powrocie kwiaty nie straciły nawet jednego listka, tak jakby ktoś je podlewał – opowiada pan Zbigniew.

Naładowana uzdrawiającą mocą

Firma Grandera wytwarza na bazie ożywionej wody mnóstwo różnych urządzeń. „Pióro” Grandera, wisiorki oraz przenośny ożywiacz wody Grandera można zamówić w naszym „Magicznym Sklepie”.
Kupon na str. 32.
Kontakt ze Zbigniewem Repińskim:
tel. 0-602 117 128

Zbigniew Repiński jest nie tylko bioenergoterapeutą, ale i radiestetą. Zbadał wodę przyrządami radiestezyjnymi i nie mógł uwierzyć w wyniki swojego doświadczenia. Tak jak zwykła woda ma 3 tysiące jednostek Bovisa (miara bioenergii), a mineralna 5 tysięcy, to siła ożywionej wody dochodziła aż do 95 tysięcy jednostek Bovisa! To dlatego pan Zbigniew wszystkim swoim pacjentom zaleca pić tę naturalnie czystą, wysokiej jakości wodę, gdyż ona po prostu leczy! Bioenergoterapeuta ze swojego doświadczenia z pacjentami wie, że po wypiciu ożywionej wody ustępują schorzenia skórne, reumatyczne, a nawet wewnętrzne. Krążenie krwi stabilizuje się, rany goją się szybciej, znika obrzęk nóg, ustępują dolegliwości żołądkowe, szybszy jest proces przemiany materii i dochodzi do wewnętrznego oczyszczenia organizmu. Obecnie pan Zbigniew ma kilku pacjentów, którym aplikuje wodę Grandera jako lekarstwo wspomagające.
Pani Ula, która pracuje w biurze „Saros” i zajmuje się sprzedażą oraz doradztwem w zakresie technologii Grandera, nie była przekonana o cudownych właściwościach tych urządzeń. Ale to się zmieniło. Jej trzynastoletni syn miał poważne uczulenie, skóra na rękach zaczęła się łuszczyć i schodzić. Dermatolodzy byli bezsilni. Kuracja trwała już prawie rok; maści, kremy, zasypki nie pomagały. W końcu zrozpaczona matka kupiła pręt energetyczny. Chłopak codziennie wieczorem obracał w rękach ołówek, a po dwóch tygodniach uczulenie zeszło.
– Takich szczęśliwców jest więcej – mówi Andrzej Jaślikowski, dystrybutor produktów Grandera. – Coraz częściej dostajemy telefony z podziękowaniami i dowiadujemy się, do czego tym razem przydała się technologia Grandera. Jednemu z moich pracowników zachorował syn na poświnkowe zapalenie mózgu. Chłopiec był w bardzo złym stanie. Lekarze twierdzili, że malec może zostać w szpitalu nawet dwa miesiące. Rodzice bez wiedzy lekarza prowadzącego włożyli synkowi pod poduszkę węża energetycznego (jeden z produktów technologii Grandera), a koło łóżka postawili pojemnik z ożywioną wodą źródlaną. Od tego momentu chłopiec spał lepiej, a po kilku dniach został odłączony od medycznej aparatury. Pięć tygodni później był już zdrowy.

Maja Wójcicka

Reklamy

About grawitacja44

Niezalezny Instytut Badan Nad Otaczajaca Nas Rzeczywistoscia

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: