//
you're reading...
ODCINKI LUDZKIEGO ISTNIENIA

/cz.1/-ODCINKI LUDZKIEGO ISTNIENIA (Alvin Toffler-Szok przyszłości)


[g44 przedstawia publikacje Alvina Toflera  „SZOK PRZYSZŁOŚCI” , gdzie bedzie ona ukazana stopniowo w calości w kliku częściach na łamach -grawitacja44.wordpress.com-]

Alvin Toffler-Szok przyszłości cz.1

Wydana w 1970 roku ksiazka Tofflera porusza tematy, które dopiero teraz (szczególnie w Polsce) staja sie fundamentalne i wyraznie dostrzegalne. Mówi o przemianach zwiazanych z rozwojem technologicznym, wszedobylskim konsumpcjonizmem, tragediami nieprzystosowania (patrz wsie poPGR-owskie, ale oczywiscie nie tylko). Fragmenty poswiecone sa: kulturze wyrzucania, jednorazowosci, przemijalnosci, koniecznosci ciaglej adaptacji, nowym zawodom, wolnosci w spoleczenstwie, problemom nadmiaru, przejsciowosci, psycho-spolecznemu niedostosowaniu do zmian, nietrwalosci rzeczy i chwilowym potrzebom, niestalosci otoczenia, wiecznej zmianie miejsc zamieszkania („nowi koczownicy”), „ad-hoc”kracji i mnóstwu innych twarzy wspólczesnego zycia spolecznego.Szok przyszlosci to niewatpliwie jedna z najbardziej oryginalnych ksiazek wspólczesnosci. Przetlumaczono ja na 30 jezyków, a laczny naklad osiagnal prawie 10 milionów egzemplarzy. Warto przeczytac Nie kontrolowany postep naukowo-techniczny stwarza wszedzie podobne problemy, rózny natomiast moze byc sposób ich rozwiazywania. Autor szczególna uwage kieruje na bariere psychofizyczna adaptacji czlowieka do cywilizacji szybkich zmian oraz na psychologiczne konsekwencje tych przeobrazen. Dynamiczny rozwój nauki moze spowodowac sytuacje, w których nie przygotowane spoleczenstwo stanie wobec trudnych wyborów intelektualnych i moralnych.

Warto przeczytac… >>>>

Rozdział 1
OSIEMSETNY ODCINEK LUDZKIEGO ISTNIENIA

Od XXI wieku dzieli nas zaledwie trzydzieści lat. Będzie to burzliwy czas, w którym miliony zwy­kłych, całkiem normalnych ludzi ulegnie gwałtow­nemu zderzeniu z przyszłością. Większość najbo­gatszych obywateli najbardziej rozwiniętych kra­jów stanie przed niezwykle trudnym zadaniem. Bę­dzie musiała sprostać bezustannie zmieniającym się wymaganiom, słowo zmiana bowiem to klucz do zrozumienia naszych czasów, przyszłość zaś dla wielu będzie stawać się zbyt szybko.Książka ta traktuje o zmianie i o tym, jak się do niej dostosować. Dla niektórych jej bohaterów zmiana stała się już codzienną pożywką. Prosperują oni i rozkwitają na fali zmian. Niestety, inni boha­terowie tej książki a jest takich wielu próbują przeciwstawiać się zmianie lub szukają od niej ucieczki. Książka ta mówi o przyszłości i o szoku, który towarzyszy jej nadejściu.Zachodnie społeczeństwa dostały się w szturmo­wy ogień zmian. Trwa to już od trzech stuleci. Dzi­siaj szturm bynajmniej nie słabnie, odwrotnie, wy­daje się przybierać na sile. Wysoko uprzemysło­wione kraje ogarnia fala zmian, przetaczająca się ze stale narastającą szybkością i rozbijająca z nie­oczekiwanym skutkiem. W ślad za tą falą budzi się do życia wszelaka osobliwa flora socjalna od psychodelicznych kościołów i „wolnych uniwersytetów” do miast uczonych na Arktyce i klubów wymiany żon w Kalifornii.Z lali tej wyłaniają się również dziwne indywi­dua: dzieci, które w wieku dwunastu lat nie wyka­zują już cech dziecka, dorośli, którzy w wieku lat pięćdziesięciu przypominają dwunastoletnie dzieci. Mamy także ludzi bogatych, którzy udają biednych, lub naukowców, którzy zajmują się programowa­niem komputerowym, pracując pod wpływem nar­kotyku LSD. Mamy anarchistów, którzy pod po­włoką brudnych drelichowych koszul ukrywają dusze pospolitych konformistów, i konformistów, którzy pod ciasno dopiętym kołnierzykiem kryją dusze prawdziwych anarchistów. Mamy żonatych księży, ateistycznych pastorów i żydowskich wy­znawców buddyzmu Zen. Mamy pop… i op… i sztu­kę kinetyczną. Mamy kluby Playboya i kina dla homoseksualistów… amfetaminy i trankwilizatory… gniew i obfitość… i zapomnienie. Tak… mamy obfi­tość i nadmiar zapomnienia.W jaki sposób tłumaczyć więc otaczającą nas rzeczywistość bez uciekania się do żargonu psycho­analizy lub do mrocznych frazesów egzystencjali-zmu? Dziwny, nowy kształt społeczeństwa naj­wyraźniej kiełkuje już w naszych umysłach. Czy istnieje jakiś sposób, by je zrozumieć i móc kształ­tować jego rozwój? W jaki sposób mamy dojść z nim do porozumienia?Wiele z otaczających nas a niezrozumiałych zja­wisk byłoby łatwiej pojąć, gdybyśmy potrafili spoj­rzeć w nowy, świeższy sposób na szaleńcze tempo .zmian, dzięki któremu rzeczywistość zmienia się czasami tak jak w wariackim kalejdoskopie. Nastę­pujące ze stałym przyspieszeniem zmiany nie tylko bowiem godzą w produkcję przemysłową czy nawet w państwo jako takie; stanowią konkretną siłę, która drąży głęboko nasze osobiste życie, zmusza nas do odgrywania ciągle nowych ról i stawia nas w obliczu niebezpieczeństwa nowej, bardzo niepo kojącej choroby psychicznej. Ta nowa choroba to jakby porażenie przyszłością, można ją nazwać ,,szokiem przyszłościowym”, wiedza zaś o jej źród­łach i symptomach może dopomóc w wyjaśnieniu szeregu zjawisk, które niełatwo poddają się racjo­nalnej analizie.

ZAGUBIONY PODRÓŻNIK

Równoległym terminem, który na dobre zapuścił korzenie w języku potocznym jest „szok kulturo­wy”. Szok kulturowy jest następstwem zanu­rzenia w obcej kulturze kogoś zupełnie na to nie przygotowanego. Ochotnicy Korpusu Pokoju cier­pieli na to w Borneo i w Brazylii. Marco Polo cierpiał prawdopodobnie na to przebywając w Chi­nach. Szok kulturowy następuje na przykład wte­dy, g^y podróżnik znajdzie się nagle w kraju, gdzie „tak” może znaczyć „nie”, gdzie o „sztywną cenę” można jeszcze prowadzić pertraktacje, gdzie długie siedzenie w poczekalni nie jest powodem do obrazy albo gdzie śmiech może wyrażać gniew. Szok na­stępuje w momencie, kiedy nagle usunięte zostają dobrze znane i głęboko tkwiące w psychice symbole kulturowe, które pomagają jednostce funkcjonować w społeczeństwie, kiedy zostają one zastąpione przez nowe symbole dziwne i niepojęte.Szok kulturowy jako zjawisko jest jedną z po­ważnych przyczyn oszołomienia, frustracji i dezo­rientacji, której podlegają Amerykanie w konta­ktach z innymi narodami. Uniemożliwia porozumie­nie się, zniekształca odczuwanie rzeczywistości i stanowi poważną przeszkodę w nawiązaniu współ­pracy, a przecież porażenie obcą kulturą jest czymś stosunkowo łagodnym w porównaniu ze znacznie poważniejszą dolegliwością, jaką staje się porażenie przyszłością. Szok przyszłościowy to inaczej mó­wiąc całkowicie oszałamiająca dezorientacja powodowana przez przedwczesne nadejście przyszłości. Taka może być najpoważniejsza choroba jutra. Szok przyszłościowy nie będzie figurować w żad­nym wykazie chorób ani na żadnej liście deformacji psychicznych. A jednak, jeśli nie podejmie się sze­roko zakrojonej i mądrze przemyślanej akcji pro­filaktycznej, miliony istot ludzkich zaczną ulegać wciąż narastającej dezorientacji, która stopniowo sparaliżuje zdolność do racjonalnego działania w środowisku. Złe samopoczucie, masowe neurozy, postępowanie irracjonalne, fala gwałtów to zjawi­ska coraz częściej występujące we współczesnym życiu, a przecież stanowią one zaledwie przedsmak tego, co może wkrótce nastąpić, jeżeli nie zrozu­miemy działania szoku przyszłościowego i nie zaczniemy zwalczać tej choroby.Porażenie przyszłością jest zjawiskiem związa­nym z czasem, jest produktem wielokrotnie przy­spieszonego tempa zmian w społeczeństwie. Po­wstaje ono w procesie nakładania się nowej kultury na starą. Jest to jak gdyby szok kulturowy do­świadczany we własnym społeczeństwie, choć jego konsekwencje są dużo poważniejsze. Większość uczestników Korpusu Pokoju tak jak zwykli po­dróżnicy może bowiem pocieszać się świadomością możliwości powrotu do własnej kultury, gdy tym­czasem ofiara szoku przyszłościowego jest tego po­zbawiona.Wystarczy odciąć jednostkę od jej własnej kul­tury i umiejscowić ją nagle w środowisku całkowi­cie odmiennym, wyposażyć ją w całkowicie nowy zestaw wzorców-symboli, które mają pomóc w rea­kcjach psychicznych na całkowicie inne pojmowa­nie czasu, przestrzeni, pracy, miłości, religii, seksu i całej otaczającej rzeczywistości. Jeśli odciąć na­stępnie taką jednostkę od wszelkiej nadziei powro­tu do bardziej bliskiego jej środowiska społecznego, podwoi się ostrość zaburzeń, którym ulegnie jej psychika. Co więcej, jeśli ta nowa kultura jest sama w stanie ciągłego wrzenia i co gorsza jej pod­stawowe wartości podlegają ustawicznym zmianom, poczucie dezorientacji musi ulec jeszcze większe­mu nasileniu. Decyzja o tym, jaki rodzaj zachowa­nia należy uznać za racjonalny w radykalnie od­miennych warunkach, wymaga ogromnej ilości norm postępowania, a ofiara szoku przyszłościowe­go, pozbawiona większości tych norm, może łatwo stać się niebezpieczna zarówno dla siebie samej,jak i dla innych.Wyobraźmy sobie teraz przeniesienie w nowy świat nie jednostki, ale całego społeczeństwa, całe­go pokolenia wraz z jego najsłabszymi, najmniej inteligentnymi i najbardziej upośledzonymi osobni­kami. Powstaje wtedy powszechna dezorientacja szok przyszłościowy w skali masowej.Jest to perspektywa, wobec której stajemy. Ogarnia nas lawina zmian, większość zaś ludzi jest groteskowo wprost nie przygotowana do tego.

ZERWANIE Z PRZESZŁOŚCIĄ

Czy popadam w przesadę? Nie sądzę. Stwierdzenie, iż przeżywamy obecnie „drugą rewolucję przemy­słową”, stało się już pustym frazesem. Zakłada się, że frazes ten powinien stale nam przypominać o tym, jak szybkie i gruntowne dokonują się wo­kół nas zmiany. Niestety, nie spełnia on tej funkcji, co więcej, wprowadza w błąd. To, co dokonuje się obecnie, jest wedle wszelkiego prawdopodobień­stwa większe, głębsze i ważniejsze od rewolucji przemysłowej. I rzeczywiście, coraz częściej słyszy się autorytatywne opinie zapewniające, że obecny przełom nie jest niczym innym jak drugim wiel­kim etapem historii gatunku ludzkiego. Jego zna­czenie można porównywać tylko z etapem przejściowym, zmieniającym epokę barbarzyństwa w epokę cywilizacji.Z poglądem tym spotykamy się coraz częściej w publikacjach naukowych i technicznych. Sir George Thomson, brytyjski fizyk, laureat Nagrody Nobla, w książce pod tytułem The Forseeable Fu­turę (Przyszłość dająca się przewidzieć) pod­suwa myśl, że najbliższą historyczną paralelą na­szych czasów nie jest rewolucja przemysłowa, ale raczej „zapoczątkowanie uprawy ziemi w wieku neolitu”. John Diebold, amerykański specjalista w dziedzinie automatyki, ostrzega, że „następstwa rewolucji technicznej, którą obecnie przeżywamy, będą głębsze niż którakolwiek z przemian społecz­nych, jakiej już doświadczyliśmy w historii”. Sir Leon Bagrit, brytyjski producent komputerów, twierdzi, że sama tylko automatyka reprezentuje „największy przełom w całej historii ludzkości”.Specjaliści nauk ścisłych i technicznych nie są odosobnieni w swych poglądach. Sir Herbert Read, filozof sztuki, mówi nam, że „przeżywamy rewolu­cję tak zasadniczą, iż trzeba cofnąć się wiele wie­ków wstecz, aby doszukać się jakiejś historycznej analogii. Być może, jedyną porównywalną zmianą byłaby ta, która dokonała się między starszą epo­ką kamienia a młodszą…” Natomiast Kurt W. Ma­rek, który pod pseudonimem C.W. Ceram znany jest jako autor książki pt. Bogowie, groby i uczeni, zau­waża, że „my, ludzie XX wieku, wyznaczamy kres pięciotysiącletniej epoce człowieka… Nie jesteśmy, jak przypuszczał Spengler, w sytuacji Rzymu na początku ery chrześcijańskiej, ale w sytuacji na­szych przodków w roku 3000 p.n.e. Kiedy otwiera­my oczy, tak jak człowiek prehistoryczny widzimy całkowicie inny świat.”Jedna z najbardziej frapujących wypowiedzi na ten temat pochodzi od Kennetha Bouldinga, wy­bitnego ekonomisty i obdarzonego wyobraźnią my­śliciela. Na poparcie swego poglądu, iż czasy nam współczesne stanowią decydujący punkt zwrotny w historii ludzkości, Boulding mówi, że „jeżeli chodzi o statystyczne serie wydarzeń związanych z działalnością człowieka, to date, która dzieli hi­storię ludzkości na dwie równe części, pozostaje jeszcze w obrębie żywej pamięci”. Wiek nasz zatem to jakby mediana przebiegająca przez sam środek historii człowieka. Tak więc, stwierdza Boulding: „Świat dzisiejszy… jest tak różny od świata, w którym ja się urodziłem, jak tamten różny był od czasów Juliusza Cezara. Mówiąc z grubsza, uro­dziłem się w środkowym okresie historii człowieka. Prawie tyle samo wydarzyło się, odkąd ja się uro­dziłem, co na przestrzeni całego okresu poprzedza­jącego moment moich urodzin.”To zdumiewające stwierdzenie można zilustro­wać wieloma przykładami. Zauważono na przy­kład, że gdyby ostatnie 50 tysięcy lat istnienia czło­wieka podzielić na odcinki życia wynoszące każdy około 62 lata, to okazałoby się, że mieliśmy już 800 takich odcinków. Z tych 800 pełne 650 przeżyliśmy w jaskiniach.Zaledwie w ostatnich siedemdziesięciu takich od­cinkach udało się nawiązać faktyczną łączność po­między jednym a drugim okresem życia co stało się możliwe dzięki pismu. Zaledwie w ostatnich sześciu odcinkach po raz pierwszy udostępniono człowiekowi słowo drukowane w skali masowej. Za­ledwie w ostatnich czterech możliwym stało się •odmierzanie czasu z jako taką dokładnością. Za­ledwie w ciągu ostatnich dwóch ktoś gdzieś po raz pierwszy posłużył się silnikiem elektrycznym. Przeważająca większość dóbr materialnych, który­mi posługujemy się na co dzień, została wytworzona w ciągu obecnego, osiemsetnego okresu życia.
Ten osiemsetny okres ludzkiego istnienia stanowi ;gwałtowne zerwanie z całym doświadczeniem prze­szłości. Dzieje się tak dlatego, że stosunek człowie-Ika do zasobów, jakimi dysponuje, przybrał kierunek odwrotny. Jest to najbardziej widoczne w dzie­dzinie rozwoju gospodarczego. W ciągu jednego tylko odcinka ludzkiego istnienia rolnictwo, które było przecież podstawą rozwoju cywilizacji, traci swe dominujące znaczenie w coraz to innym kraju. Już dzisiaj w dwunastu przodujących krajach rol­nictwo zatrudnia mniej niż 15 procent ludności czynnej zawodowo. W Stanach Zjednoczonych, gdzie farmy żywią 200 milionów Amerykanów, plus równowartość następnych 160 milionów w in­nych stronach świata, liczba ta wynosi tylko 6 pro­cent i nadal kurczy się gwałtownie.Co więcej, jeżeli uznamy rolnictwo za pierwszy etap rozwoju gospodarczego, a przemysł za drugi, możemy już dzisiaj mówić o trzecim etapie, w któ­ry weszliśmy nagle i niepostrzeżenie. Około roku 1956 Stany Zjednoczone stały się pierwszym wiel­kim mocarstwem, w którym ponad 50 procent siły roboczej spoza rolnictwa przeszło z kategorii pra­cowników fizycznych („niebieskie kołnierzyki”) do kategorii pracowników umysłowych („białe kołnie­rzyki”). „Białe kołnierzyki” zdominowały handel detaliczny, administrację, transport, zespoły nau­kowo-badawcze, placówki oświatowo-dydaktyczne i inne kategorie sektora usługowego. W ciągu tego samego odcinka ludzkiego istnienia po raz pier­wszy w historii ludzkości społeczeństwo nie tylko wyzwoliło się z jarzma rolnictwa, ale również zaledwie w ciągu kilku dziesięcioleci zrzuciło jarzmo pracy fizycznej. Tak narodził się po raz pierwszy na świecie sektor gospodarki usługowej.Odtąd kraje o wysokim stopniu rozwoju technicz­nego zaczynają jeden po drugim wchodzić na tę samą drogę. Dzisiaj, w krajach, w których rolni­ctwo stanowi piętnaście lub mniej procent ogółu zatrudnionych, zaznacza się już przewaga „białych kołnierzyków” jako siły roboczej. Są to kraje takie jak Szwecja, Wielka Brytania, Belgia, Kanada czy Holandia. Pomyśleć tylko! Dziesięć tysięcy lat panowania systemu rolniczego, tylko tysiąc czy dwa systemu przemysłowego, a teraz wreszcie otwiera się przed nami nowa era system superprzemy-słowy.Jean Fourastie, francuski planista i filozof spo­łeczny, oświadczył, iż: „nic nie będzie miało mniej przemysłowego charakteru od cywilizacji zrodzo­nej przez rewolucję przemysłową”. Trzeba dobrze przetrawić to oszałamiające stwierdzenie, aby w pełni docenić jego wagę. Prawdopodobnie jedną z najbardziej trafnych ocen przejścia epoki przemy­słowej w superprzemysłową dał Sekretarz Organi­zacji Narodów Zjednoczonych U Thant, kiedy po­wiedział, że „najbardziej istotną dominującą cechą współczesnych rozwiniętych systemów gospodar­czych jest to, że w stosunkowo niedługim czasie będą one zdolne wyznaczać rodzaj i zakres swych zasobów materialnych… Zasoby nie ograniczają już decyzji. To właśnie decyzje tworzą zasoby. Jest to najbardziej fundamentalna i rewolucyjna zmia­na być może najbardziej rewolucyjna dla czło­wieka w ogóle.” Ten gigantyczny zwrot doko­nał się w ciągu osiemsetnego okresu ludzkiego istnienia.Odcinek, w którym żyjemy obecnie, jest również całkowicie odmienny pod względem zadziwiającej wprost ekspansji w skali i zakresie zmian. Z pew­nością i w innych okresach zdarzały się epokowe przewroty. Wojny, plagi, trzęsienia ziemi, klęski głodu wstrząsały niejednym porządkiem społecz­nym. Ale dawniejsze wstrząsy czy przewroty za­mykały się w granicach jednego społeczeństwa, czasem ograniczały się do grupy sąsiadujących ze sobą społeczeństw.W odcinku, w którym żyjemy obecnie, granice zostały przerwane. Sieć związków społecznych zo­stała dziś tak zagęszczona, że skutki wydarzeń współczesnych błyskawicznie promieniują na cały świat. Wojna w Wietnamie zmienia grę sił politycznych w Pekinie, Moskwie czy Waszyngtonie, wywołuje protesty społeczne w Sztokholmie, wpły­wa na zawieranie transakcji finansowych w Zury­chu, uruchamia tajne posunięcia dyplomatyczne w Algierii.Co więcej, nie tylko współczesne wydarzenia promieniują natychmiastowo. Można powiedzieć, że cbecnie zaczynamy odczuwać w szczególny sposób działanie wszystkich zdarzeń przeszłych. Zostaliś­my uwikłani w proces, który można by nazwać „skokiem czasu”.Jakieś zdarzenie, które w trakcie swego dokony­wania się w przeszłości dotyczyło tylko garstki lu­dzi, może wywierać w czasach dzisiejszych daleko idące następstwa. Na przykład, oceniając dzisiaj wojny peloponeskie, można określić je jako drobną potyczkę. W czasie, kiedy toczyły się wojny po­między Atenami, Spartą i kilkoma najbliższymi są­siadami, większość ludności kuli ziemskiej nie mia­ła o tym najmniejszego pojęcia i nie odczuwała działania tych wojen. Zamieszkujący w owym cza­sie w Meksyku Zapotekowie byli całkowicie po­za zasięgiem wpływu tych wojen. Podobnie nie wy­warły one żadnego wpływu na bieg wydarzeń, w starożytnej Japonii.A jednak wojny peloponeskie zasadniczo zmieni­ły bieg historii w starożytnej Grecji. Nastąpiły zmiany w procesie wędrówki ludów, w przemie­szczeniu geograficznym genów, nastąpiły zmiany wartości i idei, a wszystko to miało wpływ na dzieje-Rzymu i poprzez Rzym na dzieje całej Europy. Dzisiejsi Europejczycy są nieco odmienni również, dzięki owemu konfliktowi w przeszłości.Z kolei w ciasno oplecionym siecią połączeń świe­cie dnia dzisiejszego ci sami Eurcpejczycy mają wpływ zarówno na Meksykańczyków, jak na Ja­pończyków. Niewielki nawet ślad, jaki wojny pelo­poneskie mogły pozostawić w strukturze genetycz­nej, mentalności i w systemie wartości przyjętych przez Europejczyków, wywiera dzisiaj dzięki Euro­pejczykom swój wpływ we wszystkich stronach świata. Współcześni Meksykańczycy czy Japończy­cy odczuwają zatem odległe, jak gdyby podwójnie przesunięte w przeszłość działanie tamtych wojen,. chociaż ich przodkowie żyjący w czasach tamtych wydarzeń niczego takiego nie odczuwali. W ten. sposób zdarzenia z przeszłości przeskakując jak gdyby całe wieki i generacje, ponownie nas dzisiaj nawiedzają i odmieniają.
Jeżeli uwzględnimy nie tylko wojny peloponeskie,. ale i inne wielkie zdarzenia w historii, jak zbudo­wanie wielkiego Muru Chińskiego, czarną zarazę,, bitwę stoczoną przez plemię Bantu przeciw Chami-tom a nawet więcej, jeżeli weźmiemy pod uwagę-wszystkie zdarzenia przeszłe łączne.implikacje zasady skoku czasu nabierają wagi. [Cokolwiek zdarzyło się jakiejś grupie ludzi w przeszłości, promieniuje dzisiaj na cały świat. Trudno powie­dzieć, aby zawsze tak bywało. Krótko mówiąc: do­gania nas teraz cała historia li właśnie ta różnica w sposób paradoksalny podkreśla nasze zerwa­nie z przeszłością. W ten sposób zmienia się zasa­dniczo zakres zmian. Tak w czasie, jak i w prze­strzeni zasięg i siła zmian nigdy jeszcze nie osią­gnęły takich wymiarów jak w osiemsetnym odcin­ku ludzkiej egzystencji.Istnieje wszakże jeszcze jedna, często nie dostrze­gana różnica jakościowa. Zmienił się nie tylko za­kres i skala zachodzących zmian, radykalnie zmie­niło się również ich tempo. Wyzwolona została nowa siła społeczna. Strumień zmian płynie z takim przy­spieszeniem, że wywiera to zasadniczy wpływ na nas?e pojmowanie czasu, rewolucjonizuje tempo ży­cia codziennego i zmienia zasadniczo sposób „odczu­wania” otaczającego nas świata. Przestaliśmy „od­czuwać” życie, tak jak odczuwał je człowiek w przeszłości. Właśnie to stanowi o zasadniczej różni-ey, o czymś, co charakteryzuje prawdziwie współczesnego człowieka. Przyspieszenie wywołuje po­czucie nietrwałości, przelotności zdarzeń. Znajduje to odbicie w naszej świadomości i w sposób zasadni­czy zmienia nasz stosunek do innych ludzi, do rze­czy, do całego otaczającego nas świata idei, sztuki i wszelkich wartości.
Aby zrozumieć, co dzieje * się z nami, kiedy wchodzimy w epokę superprzemysłową, musimy poddać analizie proces przyspieszenia i zbadać, co w istocie kryje się pod pojęciem nietrwałości czy przejściowości. Jeżeli potraktujemy przyspiesze­nie jako nową siłę społeczną, poczucie przejścio­wości będzie jej odpowiednikiem psychicznym. Je­żeli zaś nie zrozumiemy, jaką rolę spełnia ten czyn­nik psychiczny w zachowaniach współczesnego czło­wieka, wszystkie nasze teorie osobowości, ba całą psychologię trzeba będzie określić jako prze­starzałą. Psychologia, która nie wprowadza poję­cia „przejściowości”, nie jest w stanie wyjaśnić właśnie tych zjawisk, w sposób uderzający cechują­cych współczesność.
Poprzez zmianę naszego stosunku do zasobów materialnych, poprzez gwałtowne rozszerzenie za­kresu zmiany i co stanowi największy prze­łom poprzez przyspieszenie tempa zmian, bez­powrotnie zerwaliśmy z przeszłością. Odcięliśmy się od dawnych sposobów myślenia, odczuwania i przystosowywania się do środowiska. Powstały zasadniczo odmienne warunki dla zupełnie nowego społeczeństwa, które zdąża teraz w zawrotnym tempie ku nowemu:Załamują się zdolności adaptacyjne człowiekaif Czy potrafi on radzić sobie w tym no­wym społeczeństwie? Czy sprosta jego imperaty­wom? A jeśli nie, czy potrafi zmienić te imperaty­wy? Zanim zaczniemy szukać odpowiedzi na te pyta­nia, musimy zastanowić się nad łącznym działa­niem przyspieszenia i przejściowości. Musimy dowiedzieć się, w jaki sposób zmieniają one stru­kturę istnienia kształtując nasze życie i naszą psy­chikę w formy zupełnie nam obce. Musimy zrozu­mieć, dlaczego i w jaki sposób spotykamy się z nimi po raz pierwszy, i dlaczego grozi nam porażenie przyszłością.

..ciąg dalszy nastąpi

About grawitacja44

Niezalezny Instytut Badan Nad Otaczajaca Nas Rzeczywistoscia

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: