//
you're reading...
ODCINKI LUDZKIEGO ISTNIENIA

/cz.10/-ODCINKI LUDZKIEGO ISTNIENIA (Alvin Toffler-Szok przyszłości)


W znakomitym artykule „Przyjaznie w przyszlosci” psycholog Courtney Tali sugeruje, ze „ze wzgledu na wysoka ruchliwosc, szeroki zakres zainteresowan oraz rózna zdolnosc adaptacji do zmian przejawiajaca sie wsród czlonków wysoko zautomatyzowanego spoleczenstwa — stabilnosc oparta na scislych zwiazkach z niewielka liczba ludzi przestanie istniec. Jednostki beda rozwijac zdolnosc do nawiazywania scislych kontaktów typu «kumpli», opartych na wspólnych zainteresowaniach lub powiazaniach grupowych. Rozwina sie takze zdolnosci do porzucania przyjazni w przypadku przeniesienia sie do innej miejscowosci i zwiazania sie tam z podobna co wczesniej grupa interesów lub tez w przypadku przylaczenia sie do innej grupy interesów w tej samej miejscowosci… Zainteresowania beda szybko sie zmienialy…Ta zdolnosc do szybkiego nawiazywania bliskich kontaktów, a nastepnie zrywania ich lub obnizania do szczebla zwyklej znajomosci, w polaczeniu z wzrostem ruchliwosci, spowoduje, ze jednostka bedzie nawiazywala duzo wiecej przyjazni, niz jest to mozliwe w chwili obecnej dla wiekszosci ludzi….”Przyszle wzory przyjazni beda dostarczac wiekszosci ludzi satysfakcji zastepujac kilka dlugotrwalych przyjazni charakterystycznych dla przeszlosci wieloma bliskimi zwiazkami o krótszym czasie trwania.

PRZYJACIELE DNIA POWSZEDNIEGO

Jedna z przyczyn wskazujacych na to, ze tendencja do krótkotrwalych zwiazków miedzyludzkich bedzie sie utrzymywac, jest wplyw nowej techniki na strukture zawodowa. Nawet gdyby ped ku „me-galopolis” ustal, a ludzie zastygli w swych punktach geograficznych, nadal utrzymywalby sie szybki wzrost liczby i spadek trwania kontaktów, bedacy nastepstwem zmian charakteru pracy. Wprowadzaniu bowiem wysoko rozwinietej techniki niezaleznie od tego czy nazwiemy ja automatyzacja, czy tez nie — z koniecznosci towarzysza drastyczne zmiany rodzaju umiejetnosci pracowników, ich cech osobowosciowych pozadanych przez gospodarke.Specjalizacja powoduje wzrost liczby róznych zawodów. Jednoczesnie innowacje technologiczne zmniejszaja przewidywana trwalosc konkretnego zawodu. „Pojawianie sie i znikanie kategorii zawodowych bedzie tak szybkie — mówi eskpert od problematyki sily roboczej, ekonomista Norman Anon — ze ludzie nigdy nie beda pewni swojego zawodu.” Wskazuje on, ze zawód lotniczego inzyniera pokladowego powstal i zaczal zanikac w krótkim okresie pietnastu lat.Spojrzenie na rubryke „pracownicy poszukiwani” w jakiejkolwiek wiekszej gazecie uswiadamia fakt, ze nowe zajecia rosna w oszalamiajacym tempie. Analitycy systemów, operatorzy, kodysci, bibliotekarze tasmoteki, operatorzy magnetofonów — to tylko kilka sposród nowych zajec zwiazanych z operacjami komputerów. Uzyskiwanie informacji, analiza optyczna, technologia ukladów cienkowarstwowych — wszystko to wymaga nowego rodzaju umiejetnosci, podczas gdy stare zajecia traca znaczenie lub w ogóle zanikaja. W polowie lat szescdziesiatych ‚miesiecznik „Fortune” przeprowadzil badania 1003 mlodych pracowników zatrudnionych na kierowniczych stanowiskach w najwiekszych korporacjach amerykanskich. Okazalo sie, ze doslownie co trzeci wykonywal prace, która po prostu w ogóle nie istniala, zanim ja podjal. Inna wielka grupa miala tylko jednego poprzednika na zajmowanym przez siebie stanowisku. A nawet wówczas gdy nazwa pracy pozostaje ta sama, jej tresc i zakres czesto ulegaja zmianom, wraz z którymi zmieniaja sie sami ludzie ja wykonujacy.Przeplyw wykonywanych zawodów nie stanowi jednak tylko bezposredniej konsekwencji zmian technicznych. Jest on równiez odzwierciedleniem fuzji i nabytków zwiazanych ze stalymi, goraczkowymi reorganizacjami wszystkich galezi przemyslu, które pragna dostosowac sie do szybko zmieniajacego sie srodowiska oraz sprostac niezliczonym zmianom preferencji konsumentów. Wiele innych zlozonych nacisków wplywa w nie mniejszym stopniu na nieustanne mieszanie sie zawodów. W efekcie ostatnie badania Ministerstwa Pracy USA wykazaly, ze 71 milionów zatrudnionych Amerykanów przecietnie wykonywalo swoja obecna prace od 4,2 lat. Porównujac to z 4,6 lat tylko trzy lata wczesniej, otrzymamy niemal dziewiecioprocentowy spadek trwalosci pracy.„W warunkach dominujacych na poczatku lat szescdziesiatych — glosi inny raport Ministerstwa Pracy — przecietny dwudziestoletni pracownik najprawdopodobniej bedzie zmienial rodzaj wykonywanej pracy 6 do 7 razy.” Tak wiec obywatel spoleczenstwa superprzemyslowego nie bedzie myslal kategoriami „kariery”, lecz „serii karier”.Obecnie dla obliczenia i ocenienia sily roboczej pracownicy sa klasyfikowani zgodnie z aktualnie wykonywanym zajeciem. Pracownik jest wiec „operatorem maszyny”, „sprzedawca” lub „programujacym komputery”. Zgodnie z opinia wielu specjalistów od problemów sily roboczej, system ten — zrodzony w mniej dynamicznym okresie — nie jest juz adekwatny. Podejmuje sie wiec próby okreslenia kazdego pracownika nie tyle pod katem jego aktualnej pracy, lecz raczej „trajektorii” jego calej dotychczasowej kariery zawodowej. Trajektoria, czyli droga kariery kazdego czlowieka, bedzie odmienna od innych, ale pewne typy trajektorii beda sie powtarzac. Na pytanie „co r o b i s z?” obywatel spoleczenstwa superprzemyslowego nie bedzie odpowiadal okresleniem nazwy swojej obecnej (przejsciowej) pracy, ale okresli rodzaj swojej trajektorii; ogólny charakter pracy wykonywanej w zyciu. Tego rodzaju okreslenia beda bardziej dostosowane do superprzemyslowego rynku pracy niz uzywane obecnie statyczne opisy nie biorace pod uwage tego, co czlowiek robil w przeszlosci i do jakiej pracy moze sie nadawac w przyszlosci.Szybkie tempo zmian pracy, widoczne obecnie w Stanach Zjednoczonych, staje sie równiez coraz bardziej charakterystyczne dla krajów zachodnioeuropejskich. W Anglii plynnosc kadr w przemysle przetwórczym ocenia sie na 30—40 procent rocznie. We Francji okolo 20 procent calej sily roboczej zmienia prace raz do roku, a zdaniem Moniki Viot cyfra ta wzrasta. Zdaniem Olofa Gustafssona, dyrektora Szwedzkiego Stowarzyszenia Producentów, w Szwecji „liczymy sie z przecietna plynnoscia sily roboczej w wysokosci 25—30 procent rocznie… W wielu miejscach prawdopodobnie siega ona 35— —40 procent.”Jednakze fakt, czy statystycznie mierzona plynnosc kadr wzrasta, czy tez nie, nie ma istotnego znaczenia, gdyz zmiany dajace sie odzwierciedlic liczbami stanowia tylko czesc problemu. Statystyki nie uwzgledniaja bowiem zmian zajec w ramach tego samego przedsiebiorstwa czy zakladu oraz przesuniec z jednego wydzialu do innego. A. K. Rice z Instytutu Tavistock w Londynie stwierdza, ze „przesuniecia miedzy wydzialami moga wydawac sie równoznaczne z rozpoczeciem «nowego zycia» w tej samej fabryce”. Ogólna statystyka plynnosci kadr, nie uwzgledniajac tego rodzaju zmian, powaznie nie docenia rzeczywistych rozmiarów przesuniec w pracy. Kazda zas taka zmiana pociaga za soba wygasniecie starych i nawiazanie nowych stosunków miedzyludzkich.Kazda zmiana pracy powoduje jakis stress. Jednostka musi wyzbyc sie starych nawyków, starych metod rozwiazywania problemów i uczyc sie nowych sposobów dzialania. Nawet wówczas gdy sama praca jest podobna, srodowisko, w którym jest ona wykonywana, jest inne. I podobnie jak w przypadku przeprowadzki do innej miejscowosci, nowo przybyly musi w szybkim tempie nawiazywac nowe stosunki. Takze i tutaj proces ten jest przyspieszany przez ludzi pelniacych role nieformalnych integratorów. Takze i tutaj jednostka szuka mozliwosci nawiazania stosunków miedzyludzkich przylaczajac sie do organizacji — raczej nieoficjalnych i majacych charakter kliki (koterii) anizeli do oficjalnych struktur organizacyjnych istniejacych w przedsiebiorstwie. Takze i w tym przypadku swiadomosc, ze zadna praca nie jest naprawde „trwala”, oznacza, iz nawiazywane stosunki maja charakter warunkowy, modularny i — jak sie najczesciej mówi — chwilowy.

REKRUCI I DEZERTERZY

Analizujac problem ruchliwosci geograficznej doszlismy do wniosku, ze pewne jednostki i grupy sa bardziej ruchliwe od innych. Takze w odniesieniu do ruchliwosci zawodowej mozna stwierdzic, ze pewne jednostki i grupy czesciej zmieniaja prace niz inne. Ogólnie mozna powiedziec, ze ludzie o wysokiej ruchliwosci geograficznej sa równiez ruchliwi zawodowo. Raz jeszcze duza plynnosc kadr znajdujemy wsród niektórych najmniej zamoznych i najmniej wykwalifikowanych grup spoleczenstwa. Narazeni na najgorsze wstrzasy i szturchance w gospodarce, która potrzebuje wyksztalconych, coraz lepiej wykwalifikowanych pracowników, biedacy przeskakuja z pracy do pracy niczym pileczka do ping-ponga. Przyjmuje sie ich do pracy jako ostatnich, a zwalnia jako pierwszych.Wsród srednio wyksztalconych i srednio zamoznych spotykamy ludzi, którzy — bedac z pewnoscia bardziej ruchliwi niz ludnosc rolnicza — sa jednak wzglednie stabilni. A potem, podobnie jak poprzednio, znajdujemy nieproporcjonalnie wysokie i rosnace tempo zmian wsród grup najbardziej charakterystycznych dla przyszlego spoleczenstwa — naukowców i inzynierów, wysoko wyksztalconych przedstawicieli wolnych zawodów i techników, pracowników aparatu kierowniczego i menadzerów.I tak ostatnie badania wykazaly, ze tempo zmian pracy naukowców i inzynierów zatrudnionych przy pracach badawczych i rozwojowych w Stanach Zjednoczonych jest mniej wiecej dwa razy wieksze niz w innych galeziach przemyslu amerykanskiego. Przyczyne latwo znalezc. Jest to przeciez awangarda zmian technologicznych — punkt, w którym wiedza starzeje sie najszybciej. Na przyklad w Westinghouse przyjmuje sie, ze tak zwana „polowa zycia” dyplomowanego inzyniera wynosi tylko dziesiec lat — oznacza to, ze po dziesieciu latach dokladnie polowa nabytej przez niego wiedzy ulegnie dezaktualizacji.Wysoka plynnosc charakteryzuje takze galezie masowej komunikacji, zwlaszcza reklame. Niedawne badania 450 amerykanskich specjalistów od reklamy wykazaly, ze 70 procent sposród nich zmienilo prace w ciagu ostatnich dwu lat. Podobna tendencje mozna zauwazyc w Anglii; jest ona rezultatem szybkich zmian gustów konsumentów, stylów sztuki i nasladownictwa oraz kierunków produkcji. Przeplyw personelu z jednej agencji do innych czasem stawal sie w Anglii powodem do alarmu w dziedzinie reklamy, a wiele agencji nie uznaje pracownika za stalego, dopóki nie przepracuje pelnego roku.Najbardziej chyba dramatyczne zmiany objely ludzi pracujacych na stanowiskach kierowniczych, niegdys dobrze zabezpieczonych przed ciosami losu, które dotykaly mniej szczesliwych. „Pierwszy raz w historii — mówi dr Harold Leavitt, profesor administracji przemyslowej i psychologii — starzenie sie staje sie nieodlacznym problemem kierownictwa. Dzieje sie tak, poniewaz po raz pierwszy zdaje sie gwaltownie zmniejszac wzgledna przewaga doswiadczenia nad wiedza.” Wyszkolenie wspólczesnego kierownika pochlania wiecej czasu, a wiedza ta — podobnie jak w przypadku inzynierów — staje sie przestarzala po uplywie dziesieciolecia, totez Leavitt sugeruje, ze w przyszlosci „bedziemy zmuszeni zaczac planowac kariery przebiegajace w dól hierarchii zawodowej, zamiast w góre… Byc moze czlowiek powinien osiagac swój szczyt odpowiedzialnosci bardzo wczesnie, a potem oczekiwac przesuniec w dól lub na zewnatrz — w kierunku prostszych, wymagajacych mniejszego napiecia, rodzajów pracy.”Niezaleznie od tego, czy beda to przesuniecia w góre, w dól czy na bok — w przyszlosci bedzie wiecej, a nie mniej zmian w pracy. Swiadomosc tego juz obecnie znajduje wyraz w zmienionych postawach ludzi angazujacych pracowników. „Ogladajac zyciorys, w którym widnialo wiele zajmowanych stanowisk w pracy, zazwyczaj bylem zaniepokojony — przyznaje urzednik z Celanese Corporation. — Obawialem sie, ze taki gosc skacze od pracy do pracy albo jest oportunista. Obecnie juz mnie to nie niepokoi. Chce tylko wiedziec, dlaczego zmienial prace. Nawet piec czy szesc zajec w ciagu dwudziestu lat moze byc plusem… W rzeczywistosci, jesli mialbym wybierac miedzy dwoma kandydatami o róznych kwalifikacjach, wolalbym tego, który z istotnych przyczyn przenosil sie kilka razy, niz tego, który pozostawal caly czas w jednym miejscu. Dlaczego? Swiadczyloby to o tym, ze potrafi sie przystosowac.” Dyrektor personelu kierowniczego korporacji International Telephone and Telegraph, dr Frank McCabe, mówi: „Im skuteczniej przyciagamy nowych pracowników, tym wieksze jest potencjalne tempo przeplywu personelu. Ci, którzy przychodza, z natury sa niezwykle ruchliwi.”Wzrastajace tempo ruchliwosci personelu kierowniczego ma swoje wlasne cechy charakterystyczne. Pisze o tym miesiecznik „Fortune”: „Odejscie waznego pracownika personelu kierowniczego jest nie tylko poczatkiem szeregu zmian na jego szczeblu; zazwyczaj powoduje ono takze serie równoleglych przesuniec. Gdy szef odchodzi, jego bezposredni podwladni czesto zasypuja go prosbami, aby zabral ich z soba. Gdy nie zabiera ich, natychmiast zaczynaja usuwac innych.” Nic wiec dziwnego, ze sprawozdanie Stanford Research Institu-te na temat sytuacji w srodowisku pracy w 1975 roku przewiduje „duze zamieszanie i nieporozumienia wsród pracowników umyslowych wyzszego szczebla… Kola kierownicze beda niespokojne i beda przyczyna zaklócen.”Cala te machine ruchliwosci zawodowej wprawia w ruch nie tylko motor postepu technicznego, ale równiez nowy dobrobyt stwarzajacy nowe mozliwosci i jednoczesnie zwiekszajacy nadzieje na psychiczna samorealizacje. „Czlowiek, który osiagnal pozycje trzydziesci lat temu — mówi wiceprezes do spraw stosunków przemyslowych firmy Philico, filii Ford Motor Company wierzyl w sens trzymania sie pracy, jaka mial, dopóki nie zdal sobie sprawy z tego, dokad zmierza. Ale dzis ludzie zdaja sie sadzic, ze tuz za rogiem czeka na nich nowe zajecie.” I w wiekszosci przypadków tak jest naprawde.Nierzadko nowe zajecie wiaze sie nie tylko z nowym pracodawca, nowym miejscem i nowa grupa wspólpracowników, ale równiez z zupelnie nowym stylem zycia. Wzór „serii karier” znajduje wyraz w rosnacej liczbie ludzi, którzy — przekonani o komforcie, jaki zapewnia gospodarka dobrobytu — decyduja sie dokonac zwrotu o 180 stopni w swojej karierze w wieku, gdy inni glównie czekaja na emeryture. I tak np. pewien prawnik, specjalista od nieruchomosci, opuszcza swoja firme,by studiowac nauki spoleczne. Kontrolerka rachunków agencji reklamowej po dwudziestu pieciu latach spedzonych na Madison Avenue dochodzi do wniosku, ze „caly ten sztuczny przepych staje sie zwietrzaly i nudny. Musze po prostu uciec od tego.” Zostaje bibliotekarka. Wyzszy urzednik firmy handlowej na Long Island i inzynier z Illinois porzucaja swoje zajecia i zajmuja sie ksztalceniem robotników. Znany dekorator wnetrz wraca do szkoly i podejmuje prace w ramach programu walki z ubóstwem.

WYNAJMIJ CZLOWIEKA

Kazda zmiana pracy oznacza przyspieszenie tempa, z jakim ludzie przeplywaja przez nasze zycie, a wraz z tym wzrostem szybkosci przeplywu zmniejsza sie czas trwania stosunków. Szczególnie jaskrawo przejawia sie to we wzroscie roli krótkotrwalych uslug pomocniczych, bedacych ludzkim odpowiednikiem rewolucji najmu. Obecnie w Stanach Zjednoczonych niemal jeden na stu pracowników przez pewna czesc roku pracuje w tak zwanej „chwilowej sluzbie pomocniczej”, która z kolei wynajmuje go przemyslowi, by zaspokajal jego chwilowe potrzeby.Dzis okolo 500 agencji „chwilowej pomocy” dostarcza przemyslowi blisko 750 tysiecy krótkoterminowych pracowników róznego rodzaju — od sekretarek i recepcjonistek po strazników. Gdy wydzial Lycoming w Avco Corporation potrzebowal 150 inzynierów-projektantów, aby szybko zrealizowac pilne kontrakty rzadowe, uzyskal ich od kilku agencji uslugowych zajmujacych sie wynajmowaniem ludzi. W ten sposób nie tracac czasu na rekrutacje mozna bylo skompletowac szybko caly zespól. Chwilowi pracownicy byli zatrudnieni podczas kampanii politycznych w celu obslugi telefonów i powielaczy. Uciekano sie do nich w razie naglej potrzeby w drukarniach, szpitalach i fabrykach. Korzystano z nich takze przy pracach w ramach tzw. „stosunków miedzyludzkich”. (W Orlando na Florydzie chwilowi pracownicy byli angazowani do rozdawania bonów dolarowych przed osrodkami handlowymi w celu pozyskania klientów dla tych osrodków.) Dziesiatki tysiecy wykonywalo bardziej prozaiczna codzienna prace biurowa, by dopomóc stalemu personelowi wielkich przedsiebiorstw w okresach szczególnego nasilenia pracy. Jedno z przedsiebiorstw wynajmujacych pracowników, Arthur Treacher Service System, reklamuje sie, ze moze wynajac pokojówki, kierowców, lokajów, kucharzy, majstrów do wszystkiego, panie do pilnowania dzieci, wykwalifikowane pielegniarki, hydraulików, elektryków i innych ludzi swiadczacych uslugi domowe. „Tak jak Hertz i Avis wynajmuja samochody” — dodaja w ogloszeniu.Wynajmowanie chwilowych pracowników do wykonania chwilowych prac, podobnie jak wynajmowanie przedmiotów fizycznych rozpowszechnia sie w calym uprzemyslowionym swiecie. Najwieksza agencja swiadczaca uslugi pomocnicze — Manpower, Incorporated — rozpoczela dzialalnosc we Francji w 1956 roku. Od tej pory jej rozmiary co roku zwiekszaly sie dwukrotnie, a obecnie we Francji dziala prawie 250 agencji tego rodzaju.Ludzie zatrudnieni w agencjach chwilowych uslug pomocniczych podaja róznorodne powody, dla których wola ten rodzaj pracy. Inzynier elektromechanik Hoke Hargett mówi: „Kazde zajecie, jakie podejmuje, grozi krachem, a pracuje mi sie lepiej, gdy znajduje sie pod wiekszym naciskiem.” W ciagu osmiu lat pracowal on w 11 róznych przedsiebiorstwach, spotykajac, a nastepnie pozostawiajac za soba setki wspóltowarzyszy pracy. Dla wielu wykwalifikowanych pracowników zorganizowane przeskakiwanie z pracy do pracy w istocie gwarantuje wieksza pewnosc pracy niz moze to miec miejsce w przypadku pozornie stalych pracowników w tych galeziach przemyslu, które ulegaja szybkim zmianom. W przemysle pracujacym dla potrzeb obrony nagle redukcje i zwolnienia sa tak powszechne, ze „staly” pracownik moze nagle znalezc sie na ulicy bez specjalnego uprzedzenia. Inzynier zatrudniony w agencji chwilowej pomocy moze natomiast po prostu otrzymac przydzial do innej pracy w chwili, gdy projekt, przy którym pracowal dotychczas, zostanie zrealizowany.Dla wielu chwilowych pracowników pomocniczych wazniejszy jednak jest fakt, ze moga oni sami wplywac na swoja prace i jej zmiany. Moga pracowac bardzo ciezko tam i wtedy, gdy sobie tego zycza. Dla niektórych jest to swiadoma droga do poszerzenia kregu kontaktów spolecznych. Pewna mloda matka, zmuszona do przeniesienia sie wraz z mezem do nowego miasta, poczula sie samotna w ciagu dlugich godzin, gdy jej dwoje dzieci przebywalo w szkole. Wstapiwszy do chwilowej sluzby pomocniczej, pracowala odtad przez osiem czy dziewiec miesiecy w roku i przenoszac sie z jednego przedsiebiorstwa do innych nawiazala kontakty z wielka liczba ludzi, sposród których mogla wybrac sobie kilku przyjaciól.

JAK STRACIC PRZYJACIÓL…

Rosnace tempo zmian pracy oraz rozpowszechnianie sie systemu najmu w ramach stosunków pracy jeszcze bardziej zwieksza tempo nawiazywania i zanikania stosunków miedzyludzkich. Jednakze przyspieszenie to w rózny sposób wplywa na rózne grupy spoleczne. I tak ogólnie rzecz biorac jednostki pochodzace z klasy robotniczej sklonne sa zyc blizej swoich krewnych i bardziej polegac na nich anizeli ludzie nalezacy do klas srednich i wyzszych.Mówiac slowami psychiatry Leonarda Duhla: „zwiazki pokrewienstwa maja dla nich wieksze znaczenie, a przy mniejszych mozliwosciach zdobywania pieniedzy utrzymywanie dystansu staje sie raczej przeszkoda”. Robotnicy sa na ogól mniej zaradni w dziedzinie nawiazywania chwilowych stosunków. Nawiazanie kontaktów trwa w ich przypadku dluzej i sa oni mniej sklonni do ich zrywania. Nic dziwnego, ze robotnicy wykazuja wieksza niechec do przeprowadzek lub zmian pracy. Przenosza sie, kiedy musza, ale rzadko z wlasnego wyboru.Odmiennie natomiast — jak podkresla psychiatra Duhl wyglada sytuacja w przypadku „ludzi wolnych zawodów, kól akademickich i wyzszych kierowników (w Stanach Zjednoczonych). Wiaza ich interesy obejmujace szersza przestrzen geograficzna i mozna smialo powiedziec, ze stosunki miedzy nimi maja charakter bardziej funkcjonalny. Cechami charakterystycznymi tych grup jest ruchliwosc jednostek, latwosc zastepowania jednych stosunków innymi oraz przywiazanie do spraw wiazacych sie z interesami.”Zwiekszenie przeplywu ludzi przez czyjes zycie pociaga za soba nie tylko umiejetnosc nawiazywania kontaktów, ale takze ich zrywania; nie tylko laczenie sie w grupy, ale takze odlaczanie sie od nich. Ci, którzy wydaja sie najbardziej zdolni do opanowania tej umiejetnosci przystosowawczej, sa równiez najlepiej wynagradzanymi ludzmi w spoleczenstwie. Seymour Lipset i Reinhard Ben-dix w ksiazce Social Mobility in Industrial So-ciety (Ruchliwosc spoleczna w spoleczenstwie przemyslowym) pisza: „Ruchliwi spolecznie przywódcy byznesu wykazuja niezwykla zdolnosc do zrywania kontaktów z ludzmi, którzy staja sie dla nich ciezarem, oraz do nawiazywania stosunków z tymi, którzy moga im pomóc.”Lipset i Bendix potwierdzaja wnioski socjologa Lloyda Warnera, który stwierdza: „Najwazniejszym elementem osobowosci sprawnych kierowników i wlascicieli wielkich przedsiebiorstw jest zerwanie glebokiej identyfikacji emocjonalnej z rodzina; nie sa oni juz scisle powiazani z przeszloscia, zatem z latwoscia moga dostosowac sie do terazniejszosci i przyszlosci. Sa oni ludzmi, którzy zarówno doslownie, jak i duchowo porzucili dom… Z latwoscia moga oni wiazac sie z innymi i rozwiazywac istniejace stosunki.”W napisanej wspólnie z Jamesem Abegglenem pracy Big Business Leaders in America (Przywódcy wielkiego byznesu w Ameryce) Warner ponownie stwierdza: „Przede wszystkim sa to ludzie ruchu. Porzucili oni swoje domy i wszystko, co sie z nimi wiaze. Pozostawili za soba standard zycia, poziom dochodów i styl zycia, w jakim sie urodzili, by przystosowac sie do zupelnie innego sposobu zycia. Czlowiek ruchliwy najpierw porzuca fizyczne srodowisko, w jakim sie urodzil, to znaczy dom, w którym mieszkal, sasiadów, których znal, a w wielu przypadkach nawet miasto, stan i region, w którym przyszedl na swiat.To odejscie fizyczne jest jednak tylko mala czastka calego «procesu porzucania», który musi przejsc czlowiek ruchliwy. Musi on zostawic za soba nie tylko miejsca, ale i ludzi. Musi opuscic przyjaciól z dawnych lat, poniewaz znajomosci z przeszlosci o nizszym statusie nie daja sie pogodzic z osiagnieciami terazniejszosci. Czesto porzuca sie Kosciól, w którym czlowiek sie narodzil, oraz kluby i kregi towarzyskie, do których nalezala jego rodzina i on sam w mlodosci. Co jednak najwazniejsze i co stanowi wielki problem dla ruchliwego czlowieka, to fakt, ze wraz z innymi stosunkami, jakie utrzymywal w przeszlosci, musi on do pewnego stopnia porzucic swego ojca i matke, braci i siostry.”W tej sytuacji nie ma nic specjalnie zaskakujacego, ze w czasopismie przeznaczonym dla biznesmenów mozemy przeczytac chlodne, wyprane z emocji rady dla nowo upieczonego kierownika i jego zony. Doradza mu sie, by zrywal ze starymi przyjaciólmi i podwladnymi stopniowo — w ten sposób bedzie mógl zmniejszyc urazy. Mówi mu sie, by „znalazl przekonujaca wymówke pozwalajaca na nieprzylaczanie sie do grupy w przerwach na kawe i lunch”. Podobnie radzi mu sie: „z poczatku od czasu do czasu, a pózniej coraz czesciej opuszczaj pijanstewka wydzialowe czy tez spotkania przy kartach. Mozesz przyjmowac zaproszenia do domu podwladnych, ale nie odwzajemniaj im sie, chyba ze chcesz zaprosic jednoczesnie cala grupe podwladnych. Po jakims czasie wszystkie takie zwiazki powinny zaniknac.”Dowiadujemy sie dalej, ze szczególny problem stanowia zony, poniewaz „nie rozumieja one protokolu organizacji urzedowej”. Czlowiekowi sukcesu radzi sie wiec, by byl cierpliwy wobec zony, która dluzej niz on sam moze utrzymywac dawne przyjaznie. Jednakze, jak stwierdzil pewien kierownik, „zona moze byc prawdziwie niebezpieczna, jesli upiera sie przy utrzymywaniu bliskiej przyjazni z zonami podwladnych meza. Jej przyjaznie beda wplywac na niego, zabarwiac jego oceny podwladnych, wystawiac na niebezpieczenstwo jego prace.” Co wiecej — jak wyrazil sie pewien urzednik personalny — „kiedy rodzice odchodza od swych dawnych przyjaciól, dzieci robia to samo”.

ILU PRZYJACIÓL?

Te trzezwe rady, jak zrywac kontakty, przyprawiaja o dreszcze ludzi wychowanych na tradycyjnych przekonaniach, zgodnie z którymi przyjaznie sa zjawiskiem dlugotrwalym. Zanim jednak oskarzylibysmy swiat interesów o nadmierna bezwzglednosc, warto uswiadomic sobie, ze wlasnie taki sam model jest przyjmowany — czesto pod plaszczykiem pelnych hipokryzji zalów — takze przez inne warstwy spoleczenstwa. W te sama gre spoleczna gra profesor awansujacy na dziekana, wyzszy oficer czy inzynier, który zostaje kierownikiem calego projektu. Co wiecej, mozna przewidywac, ze podobne wzory niedlugo wykrocza daleko poza swiat pracy i formalnych organizacji. Jezeli bowiem przyjazn opiera sie na wspólnych zainteresowaniach czy uzdolnieniach, to stosunki przyjacielskie musza sie zmieniac wraz ze zmiana samych zainteresowan — nawet jesli nie wystepuja róznice przynaleznosci do klas spolecznych. A w spoleczenstwie przechodzacym bóle porodowe najszybszych zmian w historii byloby dziwne, gdyby równie szybko i szeroko nie zmienialy sie zainteresowania jednostek.W istocie, znaczna czesc dzialalnosci spolecznej jednostek mozna dzis okreslic jako zachowanie poszukiwawcze — ciagly proces odkryc spolecznych, kiedy jednostka szuka nowych przyjaciól, zdolnych zastapic tych, którzy sa juz nieobecni albo nie podzielaja juz tych samych zainteresowan. Ten przeplyw zmian ciagnie ludzi, a zwlaszcza ludzi wyksztalconych — do miast oraz do chwilowych stosunków pracy. Odnalezienie ludzi o wspólnych zainteresowaniach lub uzdolnieniach, na których gruncie moze rozwinac sie przyjazn, nie jest bowiem sprawa prosta w spoleczenstwie o szybko rosnacej specjalizacji. Ten wzrost specjalizacji przejawia sie nie tylko w sferach zawodowych i pracowniczych, ale nawet w dziedzinie sposobów spedzania czasu wolnego. Rzadko które spoleczenstwo oferowalo tak szeroki zakres mozliwych do zaakceptowania i latwo dostepnych rodzajów aktywnosci w czasie wolnym od pracy. Czym wieksza róznorodnosc dostepnej pracy i rozrywki, tym wieksza specjalizacja i tym trudniej znalezc wlasciwych przyjaciól.I tak profesor Sargant Florence, obliczyl, ze w Wielkiej Brytanii potrzeba dzisiaj minimum jednego miliona ludzi, by przedstawiciel wolnego zawodu mógl wybrac sobie dwudziestu interesujacych przyjaciól. Kobieta, która podjela sie chwilowych zajec jako metody poszukiwania przyjaciól byla bardzo inteligentna. Zwiekszajac liczbe róznych ludzi, z którymi nawiazywala kontakty w pracy, zwiekszala takze matematyczne prawdopodobienstwo znalezienia kilku osób, które podzielalyby jej zainteresowania i uzdolnienia.Dobieramy sobie przyjaciól sposród bardzo wielkiej liczby znajomych. Michael Gurevitch przeprowadzajac badania dla Massachusetts Institute of Technology poprosil zróznicowana grupe ludzi, by podali wszystkie osoby, z jakimi zetkneli sie w ciagu stu dni. Przecietnie kazdy wymienil okolo pieciuset nazwisk. Psycholog spoleczny Stanley Mil-gram, który przeprowadzil wiele fascynujacych eksperymentów w dziedzinie komunikacji miedzy znajomymi, powiada, ze kazdy Amerykanin posiada grono znajomych wahajace sie od 500 do 2500 osób.Jednakze w rzeczywistosci wielu ludzi ma duzo mniej przyjaciól niz dwudziestu sugerowanych przez profesora Florence’a; byc moze zreszta przyjeta przezen definicja „przyjaciela” byla szersza niz stosowana w zyciu codziennym. Przeprowadzajac badania 39 par malzenskich w miejscowosci Lincoln w stanie Nebraska poproszono ankietowanych o wymienienie przyjaciól. Badania mialy na celu okreslenie, kto wywiera wiekszy wplyw na dobór przyjaciól rodziny — maz czy zona. Okazalo sie, ze przecietna para malzenska wymienila okolo siedmiu „jednostek przyjazni” — jednostka taka mogla byc pojedyncza osoba lub inna para malzenska. Oznacza to, ze liczba osób wymienionych jako przyjaciele przecietnej pary malzenskiej wahala sie od siedmiu do czternastu. Znaczna ich czesc stanowili ludzie nie mieszkajacy w tej samej miejscowosci. Wiecej takich pozamiejscowych przyjaciól wymienialy zony niz mezowie, co oznacza, ze zony sa mniej sklonne od mezów do zrywania starych przyjazni po przeprowadzeniu sie do nowej miejscowosci. Krótko mówiac, mezczyzni wydaja sie byc bardziej uzdolnieni do zrywania stosunków z innymi ludzmi niz kobiety.

PRZYGOTOWYWANIE DZIECI DO ZMIAN

Obecnie jednak przygotowanie do rozlaki czy tez zerwania zwiazków rozpoczyna sie wczesnie. W istocie moze to byc dobrym przykladem jednej z najwazniejszych róznic miedzy pokoleniami. Dzieci szkolne doswiadczaja bowiem niezwykle szybkiego tempa zmian w swoich klasach. Wedlug Edu-cational Facilities Laboratories, Incorporated, instytucji finansowanej przez Fundacje Forda, „przeplyw ponad polowy uczniów podczas jednego roku szkolnego nie jest niczym niezwyklym w szkolach miejskich”. To fenomenalne tempo zmian nie moze pozostac bez wplywu na dzieci.William Whyte w ksiazce The Organization Man (Czlowiek organizacji) podkreslil, ze ruchliwosc taka „wywiera równie powazny wplyw na nauczycieli, jak na same dzieci. Nauczyciele sa bowiem z tego powodu pozbawieni znacznej czesci poczucia satysfakcji, jaka daje obserwowanie rozwoju dziecka.” Obecnie jednak problem ten stal sie jeszcze bardziej zlozony pod wplywem wysokiego tempa przeplywu samych nauczycieli. Jest on faktem nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale równiez gdzie indziej. I tak sprawozdanie angielskie informuje: „Obecnie nawet w szkolach srednich nie jest rzecza niezwykla, ze w ciagu jednego roku szkolnego jednego przedmiotu uczy dwóch lub trzech kolejnych nauczycieli. Przy tak niewielkim zwiazaniu nauczyciela ze szkola, trudno zadac wiekszego przywiazania od dzieci. Jezeli znaczna czesc nauczycieli przygotowuje sie do przeniesienia do lepszej pracy i lepszej dzielnicy — trzeba liczyc sie z mniejsza starannoscia, troska i zaangazowaniem z ich strony.” Mozemy tylko domyslac sie, jaki to moze miec wplyw na zycie dzieci.Przeprowadzone niedawno przez Harry R. Moo-re’a z uniwersytetu w Denver badania nad postawami uczniów szkól srednich wykazaly, ze rezultaty badan testowych dzieci, które przenosily sie poza granice stanu czy hrabstwa od jednego do dziesieciu razy, nie róznily sie istotnie od wyników dzieci, które nigdy sie nie przenosily. Jednakze u bardziej „koczowniczych” dzieci ujawnila sie wyrazna tendencja do unikania uczestnictwa w dobrowolnych instytucjach zycia szkolnego — klubach, zajeciach sportowych, samorzadach uczniowskich i innych zajeciach pozaprogramowych. Wyglada to tak, jak gdyby chcieli w miare mozliwosci uniknac nowych zwiazków, które juz niedlugo moglyby zostac zerwane — krótko mówiac, jak gdyby chcialy zmniejszyc tempo przeplywu ludzi przez ich zycie.Jak szybko moga dzieci — a takze dorosli — nawiazywac i zrywac stosunki miedzyludzkie? Moze istnieje jakies optymalne tempo, które przekraczamy na nasza zgube? Nikt tego nie wie. Jezeli jednak do zmniejszajacego sie czasu trwania kontaktów dodamy czynnik róznorodnosci swiadomosc, ze kazdy nowy kontakt z ludzmi wymaga od nas nowego modelu zachowan — jedna sprawa staje sie jaskrawo oczywista: aby byc w stanie coraz szybciej nawiazywac i rozwiazywac coraz wiecej stosunków miedzyludzkich, musimy umiec dzialac na takim poziomie zdolnosci przystosowawczych, jakiego nigdy wczesniej nie wymagano od ludzi.Polaczmy to z przyspieszonym przeplywem miejsc, przedmiotów oraz ludzi, a zaczniemy rozumiec cala zlozonosc zachowan, jakich oczekujemy od ludzi, którzy maja sobie poradzic w dzisiejszym swiecie. Z pewnoscia logicznym koncem drogi, po której sie dzis posuwamy, jest spoleczenstwo oparte na systemie przelotnych kontaktów — oraz calkowicie nowa moralnosc oparta na przekonaniu zwiezle wyrazonym przez studentke z Fort Lauder-dale: „Nigdy wiecej nie spotka sie tych ludzi.” Byloby absurdem przypuszczac, ze przyszlosc nie przyniesie nic nowego oprócz prostej projekcji obecnych tendencji, ze bedziemy musieli koniecznie osiagnac ostateczny stopien przelotnosci stosunków miedzyludzkich. Nie jest jednak absurdem uswiadomienie sobie kierunku, w jakim podazamy.Dotychczas wiekszosc z nas podzielala przekonanie, ze stosunki przejsciowe sa powierzchowne, ze tylko dlugotrwale zwiazki moga rozwinac sie w prawdziwe zaangazowanie miedzy ludzmi. Mozliwe, ze przekonanie to jest falszywe. Byc moze w spoleczenstwie o wysokim stopniu przejsciowosci moga nagle rozwinac sie calosciowe, niemodularne zwiazki. Byc moze okaze sie, ze jest mozliwe przyspieszenie nawiazywania stosunków przy jednoczesnym przyspieszeniu procesu „angazowania sie”. Tymczasem jednak pozostaje niepokojace pytanie:„Czy Fort Lauderdale to nasza przyszlosc?” Jak dotad przekonalismy sie, ze w przypadku wszystkich trzech namacalnych elementów skladowych sytuacji — a wiec ludzi, miejsc i rzeczy — tempo zmian wzrasta. Obecnie warto przyjrzec sie tym nieuchwytnym czynnikom, które odgrywaja równie powazna role w ksztaltowaniu naszych doswiadczen — informacjom, z których korzystamy, oraz ramom organizacyjnym, w których zyjemy.

About grawitacja44

Niezalezny Instytut Badan Nad Otaczajaca Nas Rzeczywistoscia

Dyskusja

2 thoughts on “/cz.10/-ODCINKI LUDZKIEGO ISTNIENIA (Alvin Toffler-Szok przyszłości)

  1. If you’re carrying high it’s a boy and wide, it’s a massive pain. But along sex chat came her babies, followed by your maiden name, followed by your maiden name, followed by hope and promised redemption, also from God. Time to patch things up, maybe, or even a particularly good one, don’t get us wrong,
    for a little photo shoot. Steve sex chat Jobs famously said that the challenge lay in the fact that
    people.

    Posted by sex chat | Kwiecień 10, 2013, 3:40 am

Trackbacks/Pingbacks

  1. Pingback: Dysleksja.XMC.pl - Marzec 6, 2010

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: