//
archives

Archive for

Jane Burgermeister potrzebuje dzisiaj naszej pomocy …[ help !]

… dobrym rozwiązaniem byłoby udostepnienie/pożyczenie  konta bankowego na czyjeś inne nazwisko aby można było wpłacać dodacje

Kobieta, która poświęciła swoją karierę dla sprawy rzetelnego informowania opinii publicznej w.s. zakażonych szczepionek na tzw. “świńską grypę” potrzebuje dzisiaj naszej pomocy.

Zaraz po katastrofie polskiego samolotu w Smoleńsku podawała na swojej stronie http://www.theflucase.com szokujące informacje, jak te o ostatnich decyzjach prezesa Narodowego Banku Polskiego, Sławomira Skrzypka. Obecnie, jedną z hipotez że przyczyną katastrofy mogł być m.in. zamach na S. Skrzypka zajmuje się wiele niezależnych badaczy nie tylko w Polsce. Zaraz po umieszczeniu tej informacji na jej stronie domena theflucase.com zniknęła (!) z sieci. Firma hostingowa godaddy poinformowała webmastera, który prowadzi stronę Jane, że ruch na stronie “zablokował inne domeny” i dlatego musieli ją zamknąć – co jest śmiesznym argumentem, zważywszy, że strona Jane zawiera tylko artykuły tekstowe, zero grafiki czy multimediów – a te obciążają serwer.

Strona nie działa do dnia dzisiejszego, Jane uruchomiła więc ponownie swój blog

www.birdflu666.wordpress.com

by nadal nas informować o przebiegu wydarzeń. 17 kwietnia za ostatnie pieniądze przyjechała do Polski by prowadzić na żywo transmisje wideo – z moja pomocą. Transmisje nie udały nam się gdyż łączność Wi-Fi była ograniczona i “transmisje” obcinało po niecałych 2 minutach. Postawiliśmy więc na zrobienie reportaży – które umieściliśmy kilka godzin po nagraniu materiału. Reportaże zrobiły furorę, szczególnie jeden:

w wersji polskiej zamieścił to redmuluc:

Jane uważa, że jej życie było i jest zagrożone.
Bank, w którym ma pewne fundusze, nagle zablokował ich wypłacanie, nie znam dokładnie przyczyn, ale faktem jest, że Jane przyjechała do Polski głodna i wyczerpana.
Podczas naszej pracy w Krakowie zasłabła. Doszła do siebie, ale teraz otrzymuję od niej alarmujące emaile że “nie ma nawet na jedzenie”.
Niestety, Austriacy są zupełnie inni od Polaków, nie pomogą nawet sąsiadowi. Poza tym jej zdecydowany opór wobec hipokryzji w mediach spowodował, że środowisko dziennikarskie się od niej odwróciło. Okazuje się, że największych przyjaciół ma wśród nas – Polaków. Także Niemcy dużo jej zawdzięczają – tam jednak nikt nie opublikuje tego co ja teraz czynię.

Proszę was – jeśli możecie, wyślijcie jej 10-20 Euro, najlepiej przez Western Union.
Jeśli nie możecie to poproście swoich znajomych by pomogli. Absolutnie nieprawdą jest że Jane robi to wszystko za pieniądze. Owszem, miała za co żyć dopóki żył jej ojciec, lecz kilka miesięcy temu w dość dziwnych okolicznościach zachorował i zmarł.

Jeśli tylko Jane będzie miała wystarczającą ilość gotówki by przetrwać natychmiast was poinformuje.

Podaję kontakt na wysyłkę:

Jane Burgermeister (Jane Bürgermeister)

Gentzgasse 14/9/12

A1180 Vienna

Austria

0043 676 9607 929

email: jmburgermeister@gmail.com

Dla tych co nie znają poprzednich dokonań Jane podaję linki do klipów wideo:

http://www.dailymotion.pl/video/xaxfsd_jane-burgermeister-wieden-ertdj-14_news

Marek Podlecki (monitorpolski) & http://newworldorder.com.pl/artykul.php?id=2020

Zmiany Społeczne-Enjoy Poverty (Renzo Martens,Martens Menselijke Activiteiten, Inti Films)

Zmiany Społeczne

Płynne zmiany społeczne mogą zajść jedynie w wypadku realizacji dwóch aspektów. Po pierwsze, ludzki system wartości, składający się z naszych założeń i wierzeń, musi ulec uaktualnieniu i zmianom poprzez edukację i głęboko przemyślaną introspekcję. Po drugie, środowisko otaczające ów system wartości, musi zmienić się w taki sposób, aby wspierać nowy obraz świata. Na zachowanie człowieka ma ją wpływ interakcje pomiędzy systemem wartości osoby, a jej środowiskiem.

Dla przykładu, w naszej kulturze, „etyka” może być realizowana jedynie do pewnego stopnia, ponieważ system promuje i nagradza konkurencję i interes osobisty. Co z kolei nie tylko prowadzi do nieodpowiednich zachowań… lecz jest ich bezpośrednią przyczyną. Korupcja jest normą w naszym społeczeństwie i większość osób tego nie widzi, bo jeśli społeczeństwo wspiera takie zachowanie, to uważane jest ono za dobre i normalne…lub jest tylko kwestią „stopnia” etyki.

W oparciu o powyższe stwierdzenie, pojawił się fałszywy pogląd wedle którego pewne grupy ludzi uznaje się za „skorumpowanie” a wszyscy inni są „dobrzy”. To stary sposób postrzegania świata jako „my i oni”, który nie ma podstaw empirycznych, bo znowu jest tylko kwestią „stopnia”. Na przykład, istnieje silny ruch ludzi ciągle mówiących o „Nowym Porządku Świata” i pogląd, że pewna elitarna grupa osób, od dawna próbuje przejąć władzę nad światem, manipulując społeczeństwami na różne sposoby by osiągnąć swój cel.

To oczywiście, jest do pewnego stopnia prawdą.

Jednakże, błędem w rozumowaniu jest to, że ta „grupa” nie jest grupą, lecz jedynie tendencją.

Jeśli wyeliminowałbyś wszystkich ludzi z górnych sfer, angażujących się w globalną hegemonię, było by tylko kwestią czasu, zanim pojawiłaby się kolejna grupa o tych samych ambicjach. Dlatego to nie jednostki czy grupy są problemem, ale warunki poprzez które ci ludzie zostali ukształtowani i indoktrynowani. Oczywiście wielu, w sposób oderwany od rzeczywistości, sprzeciwia się temu obrazowi świata, twierdząc iż to „natura człowieka” powoduje konkurencję i potrzebę dominacji. Nie ma to potwierdzenia w faktach. W rzeczywistości, kiedy się rodzimy, każdy z nas jest niemalże białą kartą i to nasze środowisko kształtuje to, czym jesteśmy i jak się zachowujemy.

Stąd, aby nastąpiły PRAWDZIWE zmiany, musimy spędzać mniej czasu zwalczając produkty tej chorej struktury społecznej, za to więcej starając się zmienić jej zasadnicze przyczyny. Bez względu na to jak trudne i onieśmielające jest takie myślenie, jest to jedyna droga zmiany naszego świata na lepsze.

Możemy wciąż deptać mrówki wychodzące spod lodówki, ale jeśli nie usuniemy zepsutego jedzenia, które się tam znajduje, one ciągle będą spod niej wychodzić.


Sytuacja w Demokratycznej Republice Konga w przekazach prasowych bywa najczęściej określana jako piekło na ziemi. To słowa nie na wyrost – w toczącej się tam od 1996 roku wojnie domowej zginęło około 3 milionów ludzi. Kraj przez kilka lat był pogrążony w totalnej anarchii – walczyły ze sobą siły rządowe, lokalne partyzantki. Kongo było także regularnie atakowane przez sąsiadów, mających apetyt na jego bogactwa naturalne. Walczący nie cofali się przed niczym – masowe gwałty, kanibalizm, tortury i porwania były na porządku dziennym. Ostatnie parę lat to próba przywrócenia kruchego pokoju, który wciąż wisi na włosku. W Kongu stacjonują dziś siły ONZ, które rozdzielają zwaśnione strony. Do takiego kraju na dwa lata trafia z kamerą młody dziennikarz z Holandii Renzo Martens. Żyje wśród lokalnej społeczności i rejestruje życie po konflikcie, którego potworność przerasta nasze wyobrażenia.
Młody idealista obserwuje, jak w praktyce wygląda idea niesienia przez świat pomocy takim regionom. Szybko odkrywa, że w interesie wielu organizacji, zarówno finansowych, jak i charytatywnych, jest… utrzymywanie tam biedy. Bank Światowy co prawda udziela Kongu pożyczki, ale pomoc uzależnia od zgody tamtejszego rządu na wydobywanie diamentów przez międzynarodowe korporacje. Zysk zostaje w kieszeniach przedsiębiorców z Europy. Organizacje humanitarne rozdają żywność, ale równocześnie utrzymują armię urzędników i mnożą koszty administracyjne – 70–90 proc. ich budżetów pochłania samo organizowanie „pomocy”. Podobnie jest z siłami ONZ – jaką rolę w środku afrykańskiej dżungli mogą spełniać niemówiący po angielsku Pakistańczycy? Biali farmerzy tworzą gigantyczne plantacje, gdzie robotnicy zarabiają pół dolara na trzy dni. Pracując ponad siły przez wiele lat, nie są w stanie zapewnić pożywienia swoim dzieciom, które umierają na ich oczach (czego świadkiem jest bezradny Martens). Najbardziej szokująca jest postawa Lekarzy bez Granic – w filmie pada sugestia, że oni również czerpią materialne korzyści z pracy w regionie, gdzie życie ludzkie nie ma żadnej ceny. Zarabiają na tym także fotoreporterzy – dzienniki z całego świata wciąż chętnie płacą za zdjęcia trupów bądź zgwałconych kobiet.
Młody Holender postanawia nie siedzieć z założonymi rękami. Zachęca młodych ludzi do fotografowania otaczającego ich świata, zwłaszcza jego mrocznych stron (wszak na tym można najlepiej zarobić…). Montuje w środku dżungli neon z napisem „Zasmakuj ubóstwa”. Stara się przyciągnąć uwagę mediów. Z biegiem czasu jego działania stają się coraz bardziej niejednoznaczne – powstają wątpliwości, czy on sam, coraz wyraźniej pozując na Klausa Kinskiego z Fitzcarraldo, pod pozorem niesienia pomocy nie chce zaspokoić swojego narcystycznego ego.

Odcienie humanitaryzmu
Zrobiony przez narcystycznego Holendra film o największym bogactwie naturalnym Afryki: ubóstwie. Myśleliście kiedyś w ten sposób o tym zjawisku? Międzynarodowa pomoc docierająca do państw afrykańskich stanowi nieraz największy procent dochodu narodowego tychże państw. Co można zrobić dla żyjących w nędzy mieszkańców Afryki? Można próbować ich przekonać, żeby nauczyli się czerpać radość z tego co mają, żeby zaakceptowali swój stan, którego zmienić nic nie może i żeby nauczyli się czerpać dochód ze swojej sytuacji. Jeśli pojedziesz do krajów trzeciego świata powinieneś zawsze płacić za zrobienie egzotycznego zdjęcia głodującego dziecka. Jego fotogenicznie spuchnięty brzuch jest jedynym co ma. Wspomniany na wstępie narcyzm autora, który zbyt często kieruje kamerę na siebie, można odczytać jako zwrócenie uwagi na jeszcze jeden, dość oczywisty i może dlatego nie zawsze pamiętany, aspekt humanitarnej działalności: pomagając nędzarzom kupujesz sobie swoje dobre samopoczucie.

(Barack Obama Protection) Dwóch wygranych jeden ptak (VIDEOCLIP)

Utopia – projekt lub przedstawienie idealnego ustroju politycznego, funkcjonującego na zasadach sprawiedliwości, solidarności i równości,gdzie tak naprawde prawdziwymi mechanizmami są korupcja,złodziejstwo,prostytucja,wojny,społeczne pranie mózgu.

Żarówki Energooszczedne szkodliwie na wzrok, psychike, uklad nerwowy i hormonaly

Stojaca na biurku lampa z energoszczedna zarowka, obok promieniowania elektomagnetycznego, dziala tez w inny sposob szkodliwie na wzrok, psychike, uklad nerwowy i hormonaly – wymieniam to co mam w tej chwili w swiadomosci.

RTĘĆ ZAMIAST WOLFRAMU

List do Komisji Europejskiej i polskich posłów Parlamentu Europejskiego
w sprawie przymusowego wycofania tradycyjnych żarówek
Nic o nas bez nas!

Motto: „Tylko rozwożą przez sąsiednie państwa
Z nowym towarem stare oszukaństwa”
G. Byron „Giaur”, przekład A. Mickiewicza

Jest zastanawiające, że Komisja Europejska, która powinna skupiać się na zapewnianiu Europie struktury organizacyjnej, gwarantującej rozwój i konkurencyjność wobec reszty świata, zajmuje się wymuszaniem stosowania szkodliwej technologii o fatalnych skutkach ekologicznych. Mamy na myśli tzw. energooszczędne żarówki (EŻ), które nigdy żarówkami nie były i nie będą, są to po prostu świetlówki w kompaktowej formie a nie źródło światła z wolframowym żarnikiem. Jest to zwykły kamuflaż: świetlówki, których większość ludzi ma dość, wracają pod zmienioną nazwą i formą kształtu. Komisja milczy na temat rtęci w wprowadzanych przymusowo produktach. Jej działanie jest sprzeczne z obowiązującym w UE zakazem produkcji i sprzedaży artykułów zawierających rtęć i generujących odpad niebezpieczny, jakim bez wątpienia są zużyte EŻ. Dlaczego więc Komisji nie przeszkadza rtęć w EŻ?
W żadnym haśle reklamowym dotyczącym tzw. EŻ nie ma słowa ostrzeżenia o rtęci i jej toksycznych metabolitach, podczas gdy reklamy, zgodnie z obowiązującymi przepisami, konsekwentnie ostrzegają przed szkodliwym działaniem źle stosowanych leków.

Szacuje się, że w całym powojennym okresie na polskie wysypiska trafiło już około 500 mln sztuk świetlówek, a tym samym ponad 30 ton rtęci. Zużyte trafiały zazwyczaj w niekontrolowany sposób na wysypiska odpadów komunalnych, były zakopywane w pobliżu miejsca zamieszkania, lub też rozbijane w śmietnikach. Szklaną stłuczkę, również obecnie, upycha się do betonowych podkładów pod drogi a także do innych materiałów konstrukcyjnych. To samo czeka teraz kolejny odpad niebezpieczny: stłuczone „EŻ”. Stopień skażenia środowiska rtęcią będzie nadal wzrastał.
Rtęć, jak każdy pierwiastek chemiczny, jest niezniszczalna. Potwierdza to Europejskie Centrum Medycyny Środowiska (EZU) stwierdzając, że nie ma zadowalającego systemu przechowywania ani niszczenia zużytych EŻ zawierających rtęć. Nawet jeśli oddamy zużytą świetlówkę przy zakupie nowej, to wcale nie mamy gwarancji jej utylizacji. Co więcej, nie wierzymy w żadną utylizację (za którą na dodatek trzeba dodatkowo płacić 1 zł/szt!). Rtęć to drugi po plutonie najniebezpieczniejszy pierwiastek na Ziemi. Szczególnie toksyczne są jej związki organiczne jak np. thimerosal i metylek rtęciowy. Stopień zatrucia ryb oceanicznych tym ostatnim związkiem już obecnie osiągnął poziom niebezpieczny dla życia płodowego u ludzi. Również thimerosal, stosowany jako konserwant w szczepionkach, powoduje trwałe okaleczenia i ciężkie choroby układu nerwowego
jak autyzm i ADHD, które są dziś większym problemem i zagrożeniem dla społeczeństwa niż przejściowe, uleczalne choroby zakaźne. Thimerosal, podobnie jak inne związki rtęci, obecny już w nanomolarnych stężeniach, niszczy neurony, podczas gdy oficjalnie zawartość rtęci w świetlówce ma wynosić 5mg! Z punktu widzenia toksykologii nie ma znaczenia czy będziemy truci rtęcią pochodzącą z termometrów, czy rtęcią pochodzącą ze tzw. „świetlówek kompaktowych”. Nie chcemy nowej Minamaty na raty, którą szykuje nam w tym zakresie KE. Na rynku nie może być miejsca dla towarów zawierających rtęć- tym bardziej tak powszechnego użytku jakim są żarówki. Rozbicie żarówki z włóknem żarowym niczym nie zagraża. Rozbicie tzw. EŻ to zatrucie pomieszczenia i zalecane godzinne wietrzenie można potraktować jak ponury żart. Ta niewielka ilość rtęci pomnożona przez liczbę gospodarstw domowych i średnie roczne zużycie EŻ daje ilość wystarczającą, aby spowodować narodziny tysięcy upośledzonych dzieci, ponieważ toksyczne są już ilości mikrogramowe.
Podejmując tę decyzję Komisja Europejska jako oficjalną przyczynę podała oszczędność energii. Jak się jednak okazuje, będzie to znikoma oszczędność. Szacuje się, że w skali globalnej na oświetlenie zużywamy 20% całej produkcji energii elektrycznej, z czego 8% przypada na gospodarstwa domowe. Nawet gdyby ludzie na całej Ziemi wymienili żarówki, oznaczałoby to oszczędność sięgającą jedynie 6%. Prawdziwymi konsumentami energii w naszych domach nie są przecież żarówki, lecz odkurzacze, żelazka, zamrażarki i pralki. Coraz powszechniejsze stają się również klimatyzatory. Zwykły czajnik elektryczny o mocy 3000W przez 3 minuty zużywa tyle energii co świetlówka przez 3 godziny! Czy ktoś odważy się zaproponować wycofanie właśnie tego sprzętu? Jaka to oszczędność skoro posiadamy w mieszkaniach inne bardziej energochłonne urządzenia niż żarówki? Dlaczego nie mówi się o tym, że na wyprodukowanie JEDNEJ świetlówki, zużywane jest DZIESIĘĆ RAZY WIĘCEJ energii niż w przypadku tradycyjnej żarówki? Producenci świetlówek zachwalają ich żywotność. Jak się jednak okazuje, przy zwykłych cyklach włączania i wyłączania, skraca się ona na tyle, że wytrzymują krócej niż tradycyjne żarówki.
Odzysk energii jest tu tylko mitem. Nielubiane i niechodliwe „energooszczędne żarówki kompaktowe” pod względem użytkowym i zdrowotnym, są gorsze od tradycyjnych żarówek: dają nieprzyjemne światło psujące wzrok, są nietrwałe, łatwo się tłuką i włączają z opóźnieniem, z upływem czasu świecą coraz gorzej, częste włączanie i wyłączanie powoduje zwiększony pobór prądu i przedwczesne zużycie, skrzeczą i migotają, wykazują szkodliwy efekt stroboskopowy powodując zaburzenia koncentracji i uszkodzenie wzroku. Fałszują kolory, dając nienaturalną barwę cery co powoduje niepożądane efekty przy fotografowaniu.
Sugerowana oszczędność jest czystą iluzją z uwagi na czas niezbędny do osiągnięcia pełnej wartości strumienia świetlnego – świetlówka lub EŻ powinna być cały czas włączona, gdyż, jak już wspomniano, częste w warunkach domowych włączanie i wyłączanie powoduje krótką żywotność. Na Zachodzie pojawiły się wyniki badań z niezależnych ośrodków naukowych, które jednoznacznie stwierdzają, że świetlówki mogą powodować depresję, przyspieszać jaskrę i mają negatywne działanie na osoby cierpiące na migrenę i padaczkę. Wyładowania zachodzące w świetlówkach generują światło ultrafioletowe i mogą wywoływać zaćmę i raka skóry. Do tego dochodzą opisane już na wstępie efekty zanieczyszczenia środowiska rtęcią np.: zaburzenie czucia, wzroku i słuchu, bezsenność, zawroty głowy, osłabienie pamięci, uszkodzenie nerek, nadciśnienie, deformacje kości, zmiany nowotworowe. Takich problemów na pewno nie stwarza dotychczas stosowana żarówka.
Na przeszkodzie we wprowadzeniu świetlówek stoi również ich cena. Dotąd, zaopatrując się w żarówki, wydawaliśmy przeciętnie ok.2zł za sztukę, teraz ta cena wzrośnie do ok.30-40zł za sztukę plus 1 zł za utylizację. Ludzie będą więc sięgać po tańsze, azjatyckie podróbki, które nie spełniają żadnych norm, jak np. tej dotyczącej zawartości rtęci (5mg). W związku z wprowadzaną dyrektywą, firmy produkujące źródła światła odnotują gigantyczny zysk finansowy. Komisja Europejska nie powinna faworyzować żadnego z producentów. Casus świetlówek stwarza niebezpieczny precedens. Jaki niebezpieczny i niechodliwy towar Komisja będzie promować następnym razem? Czyżby GMO? Anja Weisgerber, niemiecka posłanka z centroprawicowej grupy Europejskiej Partii Ludowej zwróciła uwagę na to, że decyzję w sprawie żarówek Komisja Europejska podjęła “zbyt szybko i bez konsultacji społecznych, za plecami Parlamentu Europejskiego i obywateli Unii.”- bez uruchamiania procesu legislacyjnego.
Naszym zdaniem KE powinna jak najszybciej wycofać się z wymuszenia stosowania EŻ, które można uważać za marketing. Wiadomo przecież, że reklama wprowadzająca w błąd jest karalna zgodnie z ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Poza tym jest to działanie niezgodne z literą obowiązującego w UE prawa, a także z gruntu nieetyczne. Oczekujemy od KE i PE rzeczywistej ekologii a nie na siłę wprowadzanych trujących produktów przykrytych frazesami o oszczędności energii. Oczekujemy od KE realizacji celów strategicznych w szybko zmieniającym się świecie konkurencyjnych gospodarek, jak napisaliśmy we wstępie.
Na szczęście tytuły prasowe „Kupujmy żarówki”, „Zmowa żarówkowa” świadczą o tym, że społeczeństwo polskie nie zatraciło jeszcze całkowicie instynktu samozachowawczego ani poczucia rzeczywistości. Oficjalnie stanowimy państwo demokratyczne, dlaczego więc decyzje są podejmowane bez naszego głosu? Dlaczego nie pozostawia się nam swobody wyboru? Podobno mamy gospodarkę rynkową.
W konkluzji stwierdzamy, że wymuszenie używania towarów generujących odpad niebezpieczny oraz naruszenie obowiązującego w zakresie towarów zawierających rtęć ustawodawstwa nie licuje z powagą KE. Naruszone zostało prawo: tak istotna dla społeczeństw sprawa powinna przejść poprzez Parlament Europejski. Kolejny zarzut to ewidentne narażanie społeczeństwa na wymienione wyżej zdrowotne skutki podwyższonego poziomu rtęci w pomieszczeniach mieszkalnych i środowisku poza nimi a także uszkodzenia wzroku i dyskomfort spowodowany niezdrowym oświetleniem. Szacunkowa ilość wprowadzonej z tego tytułu rtęci to 1 tona rocznie dla Polski. Toksyczne są już milionowe części grama a nawet ilości nanomolowe.

P.S. DLACZEGO WALCZYMY ZE ŚWIETLÓWKAMI I INNYMI WYROBAMI ZAWIERAJĄCYMI RTĘĆ? DLATEGO, ŻE NIE CHCEMY NARODZIN DZIECI NIEDOROZWINIĘTYCH UMYSŁOWO I RUCHOWO.
WHY DO WE FIGHT WITH FLUORESCENT LAMPS AND OTHER GOODS CONTAINING MERCURY?
SINCE WE DO NOT WANT TO SEE THE BIRTH OF CHILDREN WITH MENTAL AND/OR PHYSICAL DISEASES.
Przygotowali:
1. Dr hab. inż. Przemysław Sanecki, prof. PRz
Politechnika Rzeszowska, im. Ignacego Łukasiewicza Wydział Chemiczny 2. Anna T. Lorens, studentka 4-tego roku kierunku Biotechnologia,
Politechnika Rzeszowska, im. Ignacego Łukasiewicza Wydział Chemiczny
3. Dr inż Piotr M. Skitał Politechnika Rzeszowska, im. Ignacego Łukasiewicza Wydział Chemiczny 4. Mgr inż. Sławomir A. Kozarski, Nisko
5. Inż. Piotr Kosior, Nowa Sarzyna
Rzeszów, 26. 11. 2009.
Bibliografia:
1. Krzysztof Różycki, Kupujmy żarówki; Patryk K. Urbaniak, Zmowa żarówkowa, Angora 18/2009.
2. W. Żagan, Warunki wycofywania żarówek z eksploatacji i ich racjonalnej wymiany na energooszczędne źródła światła w pomieszczeniach domowych, Przegląd Elektrotechniczny Nr 5/2009.
3. Kryteria zdrowotne środowiska: Rtęć. Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1983.
4. Rozporządzenie Komisji (WE) nr 244/2009 z dnia 18 marca 2009 roku
5. Raport WHO Elemental mercury and inorganic mercury compounds: human health aspects, Genewa 2003.
6. Raport WHO: Exposure to mercury: a major public health, Genewa 2007.
7. Otmar Lahodynsky i in., Źle się jarzy, Forum Nr33/17.08.-23.08.2009.
8. David Apel, Toksyczne świetlówki, Świat nauki listopad 2007.
9. Tomasz Teluk, Tomasz Molga, Nie zabierajcie nam żarówek, Wprost, 6 września 2009.
10. Magdalena Lipecka, Pożegnanie z żarówką, Czysta energia Nr 4/2009.
11. Senator Susan Collins, Ochrona dzieci i środowiska przed rtęcią, polskie tłumaczenie J. Górecki: http://www.npr.prolife.org.pl/rtec.htm
5
12. List pani prof. Marii D. Majewskiej, Szczepienia, autyzm, i oficjalne kłamstwa, http://www.autyzm-szczepienia.eu/uploads/List_do_wakcynologow_poprawiony%5B3%5D%20 adobe.pdf , lub http://www.dakowski.pl
13. Inger Lorelei, Zwykła żarówka, czyżby najzdrowsza? Cz.1, NEXUS wrzesień-październik 2003.
14. Inger Lorelei, Zwykła żarówka, czyżby najzdrowsza? Cz.2, NEXUS listopad-grudzień 2003.
15. Marcin Maj, PE: Zakaz sprzedaży żarówek jest niedemokratyczny, link: http://biznes.gazetaprawna.pl/

————————————————————————————————

Do polskich posłów Parlamentu Europejskiego

Szanowni Państwo,

W załączeniu przesyłamy list do polskich posłów Parlamentu Europejskiego oraz do Komisji Europejskiej. Dotyczy on wprowadzenia przez Komisję Europejską zakazu używania tradycyjnych żarówek z pominięciem procesu legislacyjnego, czyli poza Parlamentem. Uważamy, że tak istotna, z punktu widzenia interesów konsumenta i ekologii sprawa (zagrożenie rtęcią, drugim po plutonie najbardziej niebezpiecznym pierwiastkiem na Ziemi), powinna być przedmiotem dyskusji w Parlamencie Europejskim.
Poza tym wspomniany tryb załatwiania z pominięciem Parlamentu Europejskiego stwarza niebezpieczny precedens, wprowadzający działanie całkowicie niedemokratyczne i noszące cechy dyktatury.
Prosimy Państwa o zwrócenie uwagi na przedstawiony, istotny z punku widzenia interesów naszego społeczeństwa, problem.
Z wyrazami szacunku,

Przemysław Tomasz Sanecki
Anna Teresa Lorens

P.S. Trwa akcja zbierania podpisów osób z naszego środowiska, popierających załączony list. Na żądanie możemy przesłać skan odpowiedniego dokumentu dla udokumentowania.

list-do-komisji-europejskiej-i-poslow-europarlamentu-26112009r

pismo-przewodnie-do-czlonkow-pe-post-scriptum-and-ec

mercury-instead-of-tungsten-the-letter-to-ec-21122009r

http://www.stopcodex.pl/2010/04/trujace-swietlowki/