//
you're reading...
Samo "LAJF", TEKSTY

Zmiany Społeczne-Enjoy Poverty (Renzo Martens,Martens Menselijke Activiteiten, Inti Films)


Zmiany Społeczne

Płynne zmiany społeczne mogą zajść jedynie w wypadku realizacji dwóch aspektów. Po pierwsze, ludzki system wartości, składający się z naszych założeń i wierzeń, musi ulec uaktualnieniu i zmianom poprzez edukację i głęboko przemyślaną introspekcję. Po drugie, środowisko otaczające ów system wartości, musi zmienić się w taki sposób, aby wspierać nowy obraz świata. Na zachowanie człowieka ma ją wpływ interakcje pomiędzy systemem wartości osoby, a jej środowiskiem.

Dla przykładu, w naszej kulturze, „etyka” może być realizowana jedynie do pewnego stopnia, ponieważ system promuje i nagradza konkurencję i interes osobisty. Co z kolei nie tylko prowadzi do nieodpowiednich zachowań… lecz jest ich bezpośrednią przyczyną. Korupcja jest normą w naszym społeczeństwie i większość osób tego nie widzi, bo jeśli społeczeństwo wspiera takie zachowanie, to uważane jest ono za dobre i normalne…lub jest tylko kwestią „stopnia” etyki.

W oparciu o powyższe stwierdzenie, pojawił się fałszywy pogląd wedle którego pewne grupy ludzi uznaje się za „skorumpowanie” a wszyscy inni są „dobrzy”. To stary sposób postrzegania świata jako „my i oni”, który nie ma podstaw empirycznych, bo znowu jest tylko kwestią „stopnia”. Na przykład, istnieje silny ruch ludzi ciągle mówiących o „Nowym Porządku Świata” i pogląd, że pewna elitarna grupa osób, od dawna próbuje przejąć władzę nad światem, manipulując społeczeństwami na różne sposoby by osiągnąć swój cel.

To oczywiście, jest do pewnego stopnia prawdą.

Jednakże, błędem w rozumowaniu jest to, że ta „grupa” nie jest grupą, lecz jedynie tendencją.

Jeśli wyeliminowałbyś wszystkich ludzi z górnych sfer, angażujących się w globalną hegemonię, było by tylko kwestią czasu, zanim pojawiłaby się kolejna grupa o tych samych ambicjach. Dlatego to nie jednostki czy grupy są problemem, ale warunki poprzez które ci ludzie zostali ukształtowani i indoktrynowani. Oczywiście wielu, w sposób oderwany od rzeczywistości, sprzeciwia się temu obrazowi świata, twierdząc iż to „natura człowieka” powoduje konkurencję i potrzebę dominacji. Nie ma to potwierdzenia w faktach. W rzeczywistości, kiedy się rodzimy, każdy z nas jest niemalże białą kartą i to nasze środowisko kształtuje to, czym jesteśmy i jak się zachowujemy.

Stąd, aby nastąpiły PRAWDZIWE zmiany, musimy spędzać mniej czasu zwalczając produkty tej chorej struktury społecznej, za to więcej starając się zmienić jej zasadnicze przyczyny. Bez względu na to jak trudne i onieśmielające jest takie myślenie, jest to jedyna droga zmiany naszego świata na lepsze.

Możemy wciąż deptać mrówki wychodzące spod lodówki, ale jeśli nie usuniemy zepsutego jedzenia, które się tam znajduje, one ciągle będą spod niej wychodzić.


Sytuacja w Demokratycznej Republice Konga w przekazach prasowych bywa najczęściej określana jako piekło na ziemi. To słowa nie na wyrost – w toczącej się tam od 1996 roku wojnie domowej zginęło około 3 milionów ludzi. Kraj przez kilka lat był pogrążony w totalnej anarchii – walczyły ze sobą siły rządowe, lokalne partyzantki. Kongo było także regularnie atakowane przez sąsiadów, mających apetyt na jego bogactwa naturalne. Walczący nie cofali się przed niczym – masowe gwałty, kanibalizm, tortury i porwania były na porządku dziennym. Ostatnie parę lat to próba przywrócenia kruchego pokoju, który wciąż wisi na włosku. W Kongu stacjonują dziś siły ONZ, które rozdzielają zwaśnione strony. Do takiego kraju na dwa lata trafia z kamerą młody dziennikarz z Holandii Renzo Martens. Żyje wśród lokalnej społeczności i rejestruje życie po konflikcie, którego potworność przerasta nasze wyobrażenia.
Młody idealista obserwuje, jak w praktyce wygląda idea niesienia przez świat pomocy takim regionom. Szybko odkrywa, że w interesie wielu organizacji, zarówno finansowych, jak i charytatywnych, jest… utrzymywanie tam biedy. Bank Światowy co prawda udziela Kongu pożyczki, ale pomoc uzależnia od zgody tamtejszego rządu na wydobywanie diamentów przez międzynarodowe korporacje. Zysk zostaje w kieszeniach przedsiębiorców z Europy. Organizacje humanitarne rozdają żywność, ale równocześnie utrzymują armię urzędników i mnożą koszty administracyjne – 70–90 proc. ich budżetów pochłania samo organizowanie „pomocy”. Podobnie jest z siłami ONZ – jaką rolę w środku afrykańskiej dżungli mogą spełniać niemówiący po angielsku Pakistańczycy? Biali farmerzy tworzą gigantyczne plantacje, gdzie robotnicy zarabiają pół dolara na trzy dni. Pracując ponad siły przez wiele lat, nie są w stanie zapewnić pożywienia swoim dzieciom, które umierają na ich oczach (czego świadkiem jest bezradny Martens). Najbardziej szokująca jest postawa Lekarzy bez Granic – w filmie pada sugestia, że oni również czerpią materialne korzyści z pracy w regionie, gdzie życie ludzkie nie ma żadnej ceny. Zarabiają na tym także fotoreporterzy – dzienniki z całego świata wciąż chętnie płacą za zdjęcia trupów bądź zgwałconych kobiet.
Młody Holender postanawia nie siedzieć z założonymi rękami. Zachęca młodych ludzi do fotografowania otaczającego ich świata, zwłaszcza jego mrocznych stron (wszak na tym można najlepiej zarobić…). Montuje w środku dżungli neon z napisem „Zasmakuj ubóstwa”. Stara się przyciągnąć uwagę mediów. Z biegiem czasu jego działania stają się coraz bardziej niejednoznaczne – powstają wątpliwości, czy on sam, coraz wyraźniej pozując na Klausa Kinskiego z Fitzcarraldo, pod pozorem niesienia pomocy nie chce zaspokoić swojego narcystycznego ego.

Odcienie humanitaryzmu
Zrobiony przez narcystycznego Holendra film o największym bogactwie naturalnym Afryki: ubóstwie. Myśleliście kiedyś w ten sposób o tym zjawisku? Międzynarodowa pomoc docierająca do państw afrykańskich stanowi nieraz największy procent dochodu narodowego tychże państw. Co można zrobić dla żyjących w nędzy mieszkańców Afryki? Można próbować ich przekonać, żeby nauczyli się czerpać radość z tego co mają, żeby zaakceptowali swój stan, którego zmienić nic nie może i żeby nauczyli się czerpać dochód ze swojej sytuacji. Jeśli pojedziesz do krajów trzeciego świata powinieneś zawsze płacić za zrobienie egzotycznego zdjęcia głodującego dziecka. Jego fotogenicznie spuchnięty brzuch jest jedynym co ma. Wspomniany na wstępie narcyzm autora, który zbyt często kieruje kamerę na siebie, można odczytać jako zwrócenie uwagi na jeszcze jeden, dość oczywisty i może dlatego nie zawsze pamiętany, aspekt humanitarnej działalności: pomagając nędzarzom kupujesz sobie swoje dobre samopoczucie.

About grawitacja44

Niezalezny Instytut Badan Nad Otaczajaca Nas Rzeczywistoscia

Dyskusja

3 thoughts on “Zmiany Społeczne-Enjoy Poverty (Renzo Martens,Martens Menselijke Activiteiten, Inti Films)

  1. Sory za spam ale czy dodasz moj kanal na swoja strone?
    http://www.youtube.com/user/prawdziwefilmy

    Posted by ojdan | Kwiecień 26, 2010, 4:14 pm
  2. zrobione ____ / ty mnie tez tam gdzies podlinkuj

    Posted by g44 | Kwiecień 26, 2010, 8:04 pm
  3. Spektakl niesamowity, nikomu nie przyszłoby do głowy tak spojrzeć na ubóstwo. Jeżeli jeszcze nie widzieliście, to koniecznie musicie pojawić się na Maltafestivalu w Poznaniu, gdzie film będzie wyświetlany!

    Posted by Maltafestival | Maj 26, 2010, 12:47 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: