//
archives

Archive for

Rekonfiguracje & Jak NWO ukrywa Wyższą Inteligencję (Free Global Energy)

C.D.N. ____ wpis będzie uaktualniany więc zapraszam do ponownych odwiedzin.


Domena się „wypaliła” i nie jest dostępna już pod adresem grawitacja44.org.pl,każdą drogą działalność będzie kontynłowana tutaj na https://grawitacja44.wordpress.com .Od 4 maja witryna grawitacja44.org.pl uzyzkała około 10 tyś unikalnych odsłon, ale to już jest historia.


Film ukazujący jak wielu cennych naukowców traci prace i ich kariera jest niszczona, tylko dlatego że sprzeciwiają się Darwinizmowi lub badają darmową energie. Ktoś chce bardzo ukryć fakt, iż gdzieś tam jest wyższa inteligencja… Dlaczego jest to takie ważne ?


Reklamy

Anders Behring Breivik syjonistycznym masonem i jest to potwierdzone. Dlaczego „polskie” media milczą na ten temat?

Czytajcie, ciekawa wielowątkowa analiza naszej rzeczywistości i jej absurdów na których komuś bardzo zależy…

Ksiażka (PDF) – (STOP nwo Poznan)_ Mikołaj Rozbicki – nwo – Wszystko rozgrywa się w naszych umysłach. (POBIERZ-DOWNLOAD):
[MIRROR 1] https://grawitacja44.files.wordpress.com/2011/07/mikolaj-rozbicki-nwo-wszystko-rozgrywa-sie-w-naszych-umyslach.pdf
[MIRROR 2] http://bitshare.com/?f=4hzwfm72



Widzicie do jakich bredni moga sie posunac „zakłamane media” ? Sprawca dzialal sam !!!!!! w obu zamachach i byl „fundamentalnym chrzescijaninem !!!!! ” Tak juz krzycza glowy w tv i inne media. Czy media „zakłamane” zainteresowały się o masońskim pochodzeniu zamachowca. Facet to syjonista i zostało to bez echa. Ludzie się wolą ekscytować wiadomościami z tvn-radio maryja-radio zet-RMF-łonet.. itd że to prawicowy ekstremista chrześcijański i nic więcej nie chcą słyszeć. Zbyt łatwo jest ludzi zmanipulować, dlatego nic się prędko nie zmieni na lepsze tak jakbyśmy sobie tego życzyli. 9/11-smoleńsk-olkahoma-madryt-londyn King Cros Tube- … no i OSLO-norwegia ____ …wyciągnij wnioski, kto to prowadzi=jest to ta sama grupa ludzi która steruje zakulisowymi wydarzeniami swiata marionetkowego… LUDZKI JAD >>> jak by w tv powiedzieli ze to nie chrzescijanin ale żyd dokonał tych zamachów to byście się posikali z podniety, zaraz by się zaroilo od głosów „wyszło szydlo z worka…” , „a pewna grupas ludzi od dawna krzyczą ze zydzi to zaraza…” itp. Ale w związku z tym ze powiedzieli chrzescijanin to już wielkie halo… spisek i agentura. Trochę sprawiedliwości, wśród chrześcijan tez się idioci niestety zdazaja. Celm illuminati jest obalenie religi katolickiej (Babilońskiej) __ rozumiecie wiele księży znanych współpracuje z agenturami masońskimi (Lucyferianie). Dlaczego zatem wroga nr jeden Kościoła namaszcza się na chrześcijanina, informacje o zamachowcu i potencjalnych motywach można znaleźć bez problemu w necie jak widać z tematu wiodącego. Czekam niecierpliwie na sprostowanie w światowych serwisach.Ale niestety nie doczekamy się, tak daleko jak jest posunięta jest kryminalna hipokryzja. Należy propagować bojkot nie mediów, ale sponsorów tychże mediów !!!

1. Widać wyraźnnie , że ważniejsze zamachy ostatniej dekady przesuwają się z zachodu na wschód. WTC, Madryt, Londyn, teraz Norwegia.. Za każdym razem powodują one zwiększenie totalitarnej kontroli pod pretekstem bezpieczeństwa owieczek i ku ich rozumnemu bekaniu aprobaty (no przecież jakżeby inaczej – musi byś besssspiecznieeee…).

2. Krąg potencjalnych podejrzanych na których trzeba uważać wzrasta, poprzez zasianie w mediach jednogłośnym gadaniem obrazów pokroju karnacji araba, czy teraz niebieskookiego aryjczyka. Sam się często łapię na tym, że jak do komunikacji wchodzi student z bliskiego wschodu z plecakiem jakoś podświadomie włącza się w umyśle alarm bombowy. Teraz chyba starają się z naszymi umysłami zrobić podobnie tylko krąg podejrzanych się rozrasta.

3. Ćwieczenia antyterrorystyczne w dużym mieście, ale bez rozgłosu + kombinacja dat dających pewne liczby w kolejnych dniach = zamach za parę dni. Chyba trzeba zacząć tu alerty robić, jak ktoś coś wie o takich zbiegach okoliczności.

4. Media gadaja przez jeden dzień bez ładu i składu, po czym ustalają wersję właściwą i obwiniaja jednego… Już wszystko wiadomo, śledztwa nie był, ale jest winny, wiadomo jakie ma poglądy, jak wygląda i ogólnie z gówna zrobił bomby i biega po stolicy z pilotem i wysadza.

A CO WAżNE!!! PROWADZIł BLOG WIęC UWAGA NA BLOGERóW!!!

5. … więcej kontroli, więcej ograniczeń, więcej podejrzanych. Mniej wolości… Aż do następnego razu kiedy GO TO 5.

Póki co prawdziwa informacja rozniosła sie i dobrze!
http://www.infowars.com/norway-killer-anders-behring-breivik-was-a-freemason/

http://monitorpolski.wordpress.com/2011/07/23/atak-illuminati-na-norwegie/ >>>>
Fakty podane poniżej na podstawie linków mogą zostać podważone, czekam na wyjaśnienia i jestem gotów je zamieścić. Jak na razie wnioski są jednoznaczne – masakra w Norwegii nie była dziełem „białych ekstremistów prawicowych” lecz satanistycznych agentów nienawidzących cywilizacji łacińskiej opartej na Nowym Testamencie.

Syjonistyczny mason dostał amoku? zdj. Daily Mail, infowars.com >>>

W sposób skandaliczny wczorajsze tragiczne wydarzenia w Norwegii są komentowane w kryminalnych mediach. Wystarczy włożyć niewiele wysiłku by dotrzeć w internecie do szczegółowych informacji o tym wydarzeniu. Po pierwsze, starannie omija się fakt, że Anders Behring Breivik, którego podejrzewa się o przeprowadzenie obu akcji, jest masonem. W syjo-mediach powtarza się w kółko, że ma poglądy nacjonalistyczne i skrajnie prawicowe, jakby to miało oznaczać, że każdy prawicowiec od tej pory jest potencjalnym ludobójcą. Fakty są jednak nieco inne – oto kilka danych z linkami na temat tej tragedii i człowieka, który rzekomo był jedynym sprawcą:
Data 22.07.11 – symboliczna dla Illuminati.

Możliwość ataku terrorystycznego w tym dniu została przewidziana przynajmniej przez jedną osobę. Na YouTube adam3176 21 lipca przewidział, że następnego dnia musi się coś wydarzyć (http://www.youtube.com/watch?v=eVwG3Lv8m1I).
„Jest kilka dat, których się obawiam. Jedną z nich jest jutro (22.07!), czy może się coś wydarzyć – nie wiem, ale to są daty okultystyczne, a jutro jest 7-22-2011, a 7 + 2 + 2 = 11, może zbyt wielki nacisk kładę na 11-tki, ale właśnie ważne są 9-tki i 11-tki (…) tak było w przypadku strzelaniny 8-01-2011 (strzelanina w Tucson), 8+1=9 – wtedy rzekomo postrzelono w głowę Gabrielle Gifford, a potem cudownie tydzień później już była w stanie latać samolotem. Mam dowody na to, że ta strzelanina była oszustwem, a zdjęcia zrobione w Photoshopie (…) Na mojej stronie jest cała masa podobnych dat (http://www.goroadachi.com/etemenanki/lucifers_destiny.htm)”.
Mowa tu jeszcze o innych datach, jak 1 i 3 sierpnia, ale na razie zajmijmy się wydarzeniami w Norwegii.
Ćwiczenia antyterrorystyczne w Oslo na 2 dni przed zamachem.

Jak pisze Paul Joseph Watson (http://www.infowars.com/oslo-police-conducted-bombing-exercise-days-before-terrorist-blast/)
„Jest to kolejny przykład tego, że niemalże każdemu wielkiemu zamachowi terrorystycznemu towarzyszą wcześniejsze ćwiczenia o podobnym scenariuszu. Policja w Oslo przeprowadzała ćwiczenia w pobliżu budynku Opery na 48 godzin przed tym jak nastąpił wybuch terrorystyczny w budynku rządowym w norweskiej stolicy. (…) Policja antyterrorystyczna detonowała ładunki w centrum treningowym, dwieście metrów od Opery, zapominając poinformować o tym społeczeństwo”.
W artykule są zamieszczone nagrania wideo z tego wydarzenia – czy ktoś z was widział je w naszej telewizji?
„…efektem tych ćwiczeń będzie to, że władze będą mogły ukryć jakikolwiek dowód na udział w zamachu, co się właśnie działo po zamachach 7-7 (Londyn) i 9-11 (WTC)”.
W obu przypadkach tych wielkich zamachów były prowadzone ćwiczenia antyterrorystyczne o dokładnie takim samym profilu jak zamachy.
Zamachowiec Anders Behring Breivik jest masonem i ultra-syjonistą

Na stronie http://www.nationell.nu znajdują się szokujące informacje na temat zamachowca (http://www.nationell.nu/2011/07/23/extra-sionistisk-frimurare-gripen-for-terrordadet-i-oslo/). Opieram się na >tłumaczeniu na angielski w google:
– jest on aktywnym syjonistą i blogerem o nastawieniu antymuzułmańskim
– prowadzi ekstremistyczny blog syjonistyczny Fjordman gdzie pisze m.in., że „Europa zginęła w Auschwitz”. Pisze też w nacjonalistycznym Realisten.se, jego publikacje mają charakter antymuzułmański, wzoruje się na Żydach – Winstonie Churchillu, Franzu Kafce oraz niemieckim partyzancie antynazistowskim działającym na terenie Norwegii, Max Manusie.
– jest masonem, członkiem loży „Søilene”.
– W dniu stworzenia swojej strony na Facebooku, 17 lipca napisał na Twitterze „jeden człowiek z wiarą jest równoważny 100,000 tych, którzy mają tylko interesy”.
Norwegia poparła niezależne państwo palestyńskie

Na pods. http://www.jpost.com/DiplomacyAndPolitics/Article.aspx?id=229906
Norwegia, gdzie w 1993 roku doszło do rozmów izraelsko-palestyńskich, oficjalnie oświadczyła, że „całkowicie zgodne z prawem” jest przez Palestyńczyków staranie się o uznanie ich suwerennego państwa w ONZ. Na konferencji prasowej, która odbyła się 18 lipca, norweski Minister Spraw Zagranicznych Jonas Gahr Stoere w obecności palestyńskiego prezydenta Mahmoud Abbasa oświadczył, że w najbliższych tygodniach rozważony zostanie dokładnie proponowany przez Palestyńczyków tekst. Norwescy dyplomaci uważają, że rezolucja może ominąć kontrolowaną przez USA Radę Bezpieczeństwa i znaleźć się na Zgromadzeniu Głównym. Tego typu decyzje rządu norweskiego na pewno nie były na rękę pro-syjonistycznemu zamachowcowi. Ale to nie wszystko…
Norwescy socjaliści mogą chcieć zbombardować Izrael

Na pods: http://europenews.dk/en/node/41655. O tym na pewno nie dowiemy się z mediów kryminalnych. Radykalne posunięcia Norwegów nie ograniczają się do krytyki Izraela. Lewicowa Sosialistisk Venstreparti pod przewodnictwem Kristin Halvorsen, planowała głosowanie za akcją militarną przeciwko Izraelowi, w przypadku gdy ten zaatakuje Hamas w Gazie. Głosowanie miałoby nastąpić podczas corocznej konwencji. Socjaliści są zbulwersowani bombardowaniami Libii, aby to wyrównać proponują bombardowanie Izraela. Partia była za bombardowaniem Serbii przez NATO w 1999 roku, co spowodowało to, że Norwegia stała się obiektem dochodzenia w sprawie zbrodni przeciwko ludzkości.
Kristin Halvorsen, obecna Minister Edukacji, podczas gdy była Ministrem Finansów Norwegii, demonstrowała przeciwko Izraelowi wołając „zabić Żydów”.
Obecnie w Norwegii rozpatrywane są też inne rodzaje restrykcji wobec Izraela – naciski dyplomatyczne, ograniczenie w sprzedaży broni, itd.
Wczorajszy zamachowiec, zapewne w reakcji na radykalną, antysyjonistyczną postawę norweskich polityków, pisał na swoim >blogu:
„Czy nie byłoby dobrze, teraz gdy wycofano izraelskie wojska pokojowe z Gazy, skierować je do Norwegii? Benjamin Netanyahu mógłby wysłać wysłanników by stworzyć granicę i przeznaczyć południową Szwecję dla Muzułmanów” (!)
To tylko mały przykład jego radykalnych, syjonistycznych poglądów, o których się nie dowiemy z kontrolowanej przez syjonistów prasy.

Na wyspie Utoya odbyła się pro-palestyńska, anty-izraelska manifestacja >>>

W czwartek, który był drugim dniem zlotu na wyspie Utoya, gdzie doszło do masakry młodych Norwegów, wyspę odwiedził Minister Spraw Zagranicznych Norwegii, Jonas Gahr Store. Został przywitany przez grupę demonstrantów z hasłami nawołującymi do bojkotu Izraela, do zakończenia okupacji Palestyny i zburzenia niesławnego muru rasizmu dzielącego Izrael na część palestyńską i żydowską. Store’a przywitał lider Ligi Młodych Robotników (AUF) Eskil Pedersen. Spotkanie relacjonowała telewizja publiczna Norwegian Broadcasting Corporation. Reporter Sidsel Wold, Kirsten Belck-Olsen z Norwegian People’s Aid, dyskutowali z ministrem sprawę impasu w rozmowach pomiędzy Izraele, a Palestyńczykami. Zażądano od rządu norweskiego uznania państwa palestyńskiego. Do masakry doszło nazajutrz…

Kampania przeciwko „białym terrorystom” rozpoczęta >>>

Po co podkreślenia, że zamachowiec był „blondynem”?

Wszędzie w kryminalnych mediach podkreśla się, że zamachowiec był blondynem, Chrześcijaninem i nacjonalistą. O dziwo, dzień wcześniej w USA Departament of Homeland Security opublikował nowe >nagranie wideo na temat zagrożenia terroryzmem ze strony białych, niebieskookich zamachowców, wywodzących się z klasy średniej. Propaganda nie ustępująca nazistowskiej i sowieckiej ukazuje dotąd nie mających nic wspólnego z terroryzmem białych ludzi jako główne zagrożenie bezpieczeństwa USA. W nagraniu społeczeństwo amerykańskie ukazane jest jako wielokulturowe – złożone głównie z przedstawicieli innych ras niż biała, choć ci ostatni nadal stanowią większość. Dobry Murzyn, policjant, jest na tropie złoczyńcy – niebieskookiego białego mężczyzny lub też niebieskookiej białej kobiety, którzy notorycznie łamią prawo, robią zdjęcia obiektów kamerą i przygotowują zamachy. Wszystko to w nawiązaniu do terroryzmu islamskiego! Słowo „jihad” i białe twarze z niebieskimi oczami mają uwarunkować ludzi na zło dominujące u białych ludzi.
Alex Jones ostrzegał już dawno, że działania rządu amerykańskiego, który wcale nie działa w interesie narodu, pójdą właśnie w tym kierunku – zlikwidowania głównego zagrożenia dla satanistów – klasy średniej, zdominowanej przez białych wykształconych ludzi. Wizerunki białego zamachowca z Oklahomy, Timothy McVeigha (który jak wiadomo działał na zlecenie różnych agencji), są już wyeksploatowane, zatem akcja w Norwegii może się stać świetną okazją do wprowadzenia nagonki na nacjonalistów i działaczy prawicowych. Jak niepopularna jest propaganda DHS, pokazują np. oceny nagrania na YouTube.


INNE INFO:

Fukushima nadal truje. 17 lipca był mały wybuch w reaktorze nr 1. Teraz wydobywa się dym z reaktora nr4. Można zobaczyć nagrania TEPCO http://tashiwater.wordpress.com/ __ Zakłamane Media nadal milczą



Prozac, Paxil, Zoloft – ostrzeżenie / NIEBEZPIECZĘŃSTWO

Badacze z kanadyjskiego Oddziału Prewencji Onkologicznej w Toronto
donoszą o złośliwym rozroście tkanek gryzoni, którym podawano
przeciwdepresyjne leki w dawkach klinicznie istotnych. Leki te oddziałują
na regulujące wzrost receptory wewnątrz komórek związane
z rejonami antyestrogenowego wiązania. Kiedy podano je szczurom,
które miały wszczepione znane czynniki rakotwórcze, u zwierząt tych
w bardzo krótkim czasie wystąpiły guzy piersi. W porównaniu z grupą
kontrolną częstotliwość wystąpienia guzów u szczurów, którym podano
leki przeciwdepresyjne, zwiększyła się ponad dwukrotnie.18
Zespół kanadyjskich badaczy ustalił również, że u kobiet
przyjmujących Paxil wystąpił siedmiokrotny wzrost ryzyka zapadnięcia
na raka piersi.19 Dalsze badania wykazały, że Prozac nie tylko promuje rozrost guzów,
ale powoduje również proliferację (rozrost) złośliwych komórek,
blokując wewnętrzną zdolność organizmu do eliminowania komórek guza.
Wzrasta ilość danych świadczących, że te leki mogą powodować raka
piersi oraz inne formy tej choroby, takie jak na przykład rak
mózgu.Allan Steingart, profesor nadzwyczajny psychiatrii na Uniwersytecie
Toronckim, wystosował kolejne ostrzeżenie:
SSRI-y (Selective Serotonin Reuptake Inhibitor – selektywny
inhibitor wychwytywania serotoniny) zakłócają układ
endokrynologiczny w ten sposób, że mogą zmieniać poziomy estrogenu.
Efekty uboczne to zmiana gęstości tkanek piersi, laktacja u kobiet,
które nie są w ciąży, oraz niedowład płciowy.21
Są również złowieszcze długoterminowe efekty uboczne związane z tymi
lekami. Według drą Josepha Glenmullena, psychiatry, który pracuje na
rzecz Usług Medycznych Uniwersytetu Harvarda i jest autorem Prozac
Bac-klash (Sprzeciw wobec Prozaca), chodzi tu o neurologiczne
zaburzenia oszpecające twarz i tiki całego ciała wskazujące na
uszkodzenia mózgu, niedowład seksualny u około 60 procent
użytkowników, przypominające wstrząs mózgu destrukcyjne sensacje,
zawroty głowy, nudności i lęki. SSRI-y – Prozac, Zoloft i Paxil – posiadają jeszcze jedną cechę:
mogą przeistoczyć normalnych ludzi w rozszalałych samobójczych
morderców. Trzy lata przez uzyskaniem przez Prozac w końcu roku 1987
aprobaty FDA niemiecki odpowiednik tego urzędu miał tak duże
zastrzeżenia wobec Prozaca, że odmówił jego zatwierdzenia. Podjęto
taką decyzję dlatego, że badania prowadzone przez firmę Eli Lilly
wykazały, iż u pacjentów, którzy nie wykazywali w normalnych
warunkach skłonności samobójczych, a następnie przyjmowali ten lek,
stwierdzono pięciokrotny wzrost prób samobójczych w stosunku do osób
stosujących stare leki przeciwdepresyjne i trzykrotny wzrost w
stosunku do osób przyjmujących placebo. Własne dane firmy Eli Lilly
dowodzą, że u jednego na stu pacjentów bez wcześniejszych skłonności
samobójczych, którzy przyjmowali lek w czasie wczesnych prób
klinicznych, rozwinęła się ostra forma lęku i podniecenia zwana
akatyzją (niepokój mięśniowy pobudzający do ruchu występujący w
chorobie Parkinsona – przyp. tłum.), która popychała go do
popełnienia samobójstwa lub który popełnił je w czasie trwania
badań. Wykorzystując dane zebrane przez firmę Eli Lilly i niezależnych
badaczy, dr David Heały, dyrektor Wydziału Psychologii na
Uniwersytecie Walijskim i ekspert w dziedzinie mózgowego układu
serotoniny, szacuje, że „od momentu wprowadzenia Prozaca
prawdopodobnie 50000 ludzi popełniło z jego powodu samobójstwo, nie
mówiąc już o tych, którzy by to zrobili, gdyby pozostawiono ich bez
odpowiedniego leczenia”. Dr Peter Breggin, szanowany psychiatra i autor Toxic Psychiatry:
Talking Back to Prozac (Toksyczna psychiatria – odniesienie do
Prozaca), oświadczył: „Nie mam wątpliwości, że Prozac może powodować
lub przyczyniać się do wykształcenia zachowań brutalnych lub
samobójczych. Obserwowałem wiele takich przypadków. W niedawno
prowadzonych próbach 6 procent dzieci przyjmujących Prozac zapadło
na psychozy, przy czym maniakalna psychoza może prowadzić do
przemocy”.Co więcej, 3 stycznia 2003 roku FDA zaaprobował stosowanie Prozaca
do łagodzenia depresji u dzieci w wieku od 7 do 17 lat, a także
zezwolił na jego stosowanie u dzieci z zaburzeniami w postaci
natręctw myślowych i czynności przymusowych (rytuałów).
Psychiatrzy w Stanach Zjednoczonych i Australii już przepisują
najlepiej znany środek przeciwdepresyjny (i jemu podobne) swoim
najmłodszym pacjentom. Włączenie do opisu działania Prozaca
zatwierdzonych przez FDA informacji odnoszących się do dzieci
oznacza, że teraz nie tylko specjaliści od depresji, ale i inni
lekarze mogą przepisywać ten środek. W Stanach Zjednoczonych na
depresję cierpi do 2,5 procenta dzieci i 8 procent nastolatków.26
Jakich katastrof można się spodziewać przy kontynuacji tych trendów?
Czy czekają nas nagłówki gazet donoszące o dzieciach, które w
morderczym szale pozbawiły życia siebie i innych? Już wiadomo, że
większość szkolnych zabójców miała przepisywane środki z rodziny
SSRI. Rosnąca liczba przypadków występowania depresji i lęków wśród
dziewcząt oznacza, że będzie przepisywanych więcej recept z SSRI.
Nastoletnie dziewczęta znalazły się w sytuacji bez wyjścia, ponieważ
depresja jest skutkiem ubocznym braku hormonalnej równowagi, a także
przyjmowania pigułek. Jak wiele dziewcząt i młodych kobiet ze zdiag-
nozowanym PMDD i leczonych Prozaciem, Sarafemem lub jednym z wielu
innych leków z rodziny SSRI usłyszy pewnego dnia, że ma raka piersi?

Napromieniowana żywnosć


Radura jest międzynarodowym symbolem, używanym w celu oznaczenia napromieniowanej żywności. Od 1986 roku w Stanach Zjednoczonych wszystkie napromieniowane produkty muszą być nim obowiązkowo oznaczone. Radura jest zazwyczaj zielona i przedstawia roślinę wpisaną w koło. Górna część koła jest linią przerywaną. Międzynarodowa wersja symbolu nieznacznie różni się od amerykańskiej i opisana jest w normach Codex Alimentarius.

Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków dodatkowo wymaga umieszczenia napisu treated with radiation (napromieniowane) lub treated by irradiation (napromienione) obok symbolu Radura. Wymogi umieszczania napisu i symbolu dotyczą jedynie żywności sprzedawanej w sklepach, takiej jak przyprawy, czy świeże truskawki. Nie dotyczą one natomiast żywności przetwarzanej i podawanej w restauracjach.

Wymienione wyżej wymagania stanowią ważne ostrzeżenie dla konsumentów, którzy nie życzą sobie spożywania takiej żywności. Firmy postrzegają oznakowanie jako barierę przed wprowadzeniem tańszej i bezpieczniejszej żywności dla społeczeństwa. Obie strony zgadzają się co do tego, że wprowadzenie takich oznaczeń powoduje niewielki udział napromieniowanej żywności w ogólnej jej produkcji.


CO TAM MAMY W JADŁOSPISIE?

Na śniadanie dostarczane przez New World Order Food Company w roku 2005 będziemy mieli w pierwszej kolejności miskę Perkie Pops – przesłodzone „świeże” płatki z kartonowego pudełka. Jego główne składniki to genetycznie modyfikowana kukurydza, pszenica i ryż z dodatkiem kilku chemikaliów, które mają powstrzymać utlenianie tłuszczów. Telewizyjna reklama utrzymuje, że Perkie Pops jest naprawdę najlepszym śniadaniem, ponieważ pudełko przyozdobione jest znakiem Radura – międzynarodowym symbolem napromieniowywanej żywności.

Perkie Pops można przybrać odrobiną pokrojonych w plasterki napromieniowanych Sanitary Strawberries (nazwa handlowa truskawek), które siedzą w pudełku już trzy tygodnie, a następnie polać to wszystko zimnym, pasteryzowanym Electro Moo Milkiem (nazwa handlowa mleka). Jeszcze jesteśmy głodni? No to popijmy sobie naświetlonego promieniami rentgenowskimi Neutron Power Orange Juice’a (nazwa handlowa soku pomarańczowego), w czasie gdy będziemy smażyć liczącego sobie 21 dni TripleT-bone’a(nazwa handlowa potrawy mięsnej) składającego się z trzech części mięsa i pół części tłuszczu, wyhodowanego z pomocą hormonów wzrostu i genetycznych manipulacji. Możemy sobie również zrobić filiżankę całkiem bezpiecznej herbaty, która jest wolna od wszelkich paskudnych bakterii dzięki bombardowaniu jej liści promieniami jonizującymi. Jeśli zaś chodzi o wodę, to już nie ma najmniejszych obaw została wysterylizowana promieniami rentgenowskimi w miejscowych wodociągach!

Przejdźmy teraz do lunchu. Mamy tu Big Rada, wygodnego, gotowego do zjedzenia hamburgera z zafoliowaną świeżością sprzed dwóch lat. On również został potraktowany promieniami i może trwać w nieskończoność na półce magazynowej. Wystarczy wrzucić go do kuchenki mikrofalowej, zbombardować przez 30 sekund mikrofalami i jazda do żołądka!

Proszę nie zapomnieć o kupieniu kilograma Grays Gourmet ChookPatties (nazwa handlowa klopsików) na obiad, które poddano działaniu promieni radioaktywnych w Gamma Fire Powerze, czyli lokalnym napromienniku żywności, który znajduje się tuż obok w przemysłowym kwartale przy tej samej ulicy, zaledwie 200 metrów od szkoły, do której chodzą twoje dzieci. Traktowane promieniami Chook Patties są z całą pewnością absolutnie sterylne i można je bezpiecznie jeść. Nie należy również zapominać o Poppas Perfect Roundup Potatoes (nazwa firmowa ziemniaków). Siedząone w worku już od sześciu miesięcy i wciąż nie kiełkują! Znajdą się w menu dzisiejszego wieczora wraz z Chook Patties. Pod koniec dnia pozwólmy sobie jeszcze na kieliszek New Clear (nazwa firmowa wina), doskonałego wina wyprodukowanego z napromieniowanych winogron rozlewanego do potraktowanych promieniami butelek i zakorkowanych napromieniowanymi korkami.

Czyżby brzmiało to odrażająco ? Czyżby komuś zbierało się na mdłości ? To przecież tylko próbka tego, co przemysł promieniotwórczy, międzynarodowe organizacje, przepisy państwowe i międzynarodowe kartele żywnościowe trzymają dla nas w swoich magazynach.

Napromieniowywanie żywności znajduje się w międzynarodowym programie i wkrótce państwa będą bezsilne, nie mogąc utrzymać napromieniowanej żywności z dala od swych granic. Aby sprostać międzynarodowym „normom” dyktowanym przez organa globalnego rządu, niepodległe państwa zostaną zmuszone do napromieniowywania żywności.

W niniejszym artykule zastanowimy się nad pędem do napromieniowywania żywności. Czym ono jest, komu jest potrzebne i dlaczego? Jaki jest wpływ napromieniowywania na żywność? W artykule jest również mowa o tym, co my, zainteresowani konsumenci, możemy zrobić, aby powstrzymać nuklearną masakrę naszego pożywienia.

Jak dotąd nieudowodniono, że napromieniowywana żywność jest zdrowa. Dlatego powinniśmy być bardzo ostrożni wobec deklaracji agend ONZ,ekspertów ds.zdrowia oraz międzynarodowych korporacji twierdzących, że nie powinniśmy się jej obawiać.

CO SIĘ DZIEJE W ZAKŁADZIE NAPROMIENIOWUJĄCYM?

Napromieniowywanie żywności to technologia robiąca użytek z radioaktywnych izotopów (odpadów nuklearnych) lub z akceleratorów liniowych zdolnych do wytwarzania promieniowania równoważnego temu, jakie byłoby potrzebne do wykonania od 10 do 70 milionów prześwietleń klatki piersiowej. Kiedy żywność zostaje wysterylizowana, promieniowanie inicjuje złożoną sekwencję reakcji, które dosłownie rozdzierają jego strukturę molekularną. W procesie tym powstają nowe – często zupełnie nieznane – chemikalia, których nieszkodliwości nikt dotąd nie dowiódł. Witaminy i enzymy zostają zniszczone, zaś świeża żywność staje się martwa.(1) Napromieniowana żywność została określona jako ta, „którą można przechowywać przez wieczność”, ponieważ proces napromieniowania jest stosowany w celu wydłużenia życia„magazynowego” oraz zabicia bakterii i insektów.

W procesie napromieniowywania stosowane są dwie najbardziej toksyczne substancje znane człowiekowi: kobalt-60 (szerzej stosowany) oraz cez-137. Pozbycie się radioaktywnego kobaltu i cezu stanowi obecnie poważny problem dla przemysłu nuklearnego ze względu na ilość tych pierwiastków wytwarzanych jako odpady w elektrowniach jądrowych oraz długi czas ich dezaktywacji(.2)

Parcie ku napromieniowywaniu żywności zawsze pochodziło od establishmentu nuklearnego, któremu chodziło o wydłużenie procesu użytkowania paliwa nuklearnego. Dlatego wysunięto pomysł, aby nuklearne odpady rozproszyć w wychwalanych składowiskach odpadów nuklearnych, takich jak na przykład promienniki żywności, zamiast magazynować je w kilku wielkich składowiskach nuklearnych, w których już niedługo zabraknie miejsca. Na początek zawsze promuje się stosowanie radioaktywnego kobaltu, przy czym są zamiary przejścia na radioaktywny cez.

W środku zakładu napromieniowywania żywności znajduje się błyszczący wieszak z około 400 prętami kobaltu-60, emitującymi promienie gamma, z których każdy ma 47,7 cm długości i średnicę grubej kredki woskowej. To wysoce radioaktywne źródło jest umieszczone w komorze otoczonej betonową ścianą o grubości 1,83 metra. Kiedy urządzenie nie pracuje wieszak z prętami jest zanurzony w basenie o głębokości 4,57 metra wypełnionym chłodzoną wodą, która pochłania promienie gamma.

Przyciśnięcie odpowiedniego włącznika uruchamia hydrauliczny podnośnik, który podnosi wieszak z kobaltem z zabezpieczającego przed promieniowaniem basenu. Następnie do komory napromieniowywania wjeżdżają wysokie metalowe pojemniki wypakowane żywnością przeznaczoną do konsumpcji, podwieszone do jednoszynowego transportera biegnącego nad komorą. Pojemniki przemieszczają się przez komorę zygzakowatym torem wokół wieszaka z radioaktywnymi prętami, aby umożliwić dotarcie promieni gamma do wszystkich zakątków.(3) Czas napromieniowywania jest różny: świeże truskawki są poddawane temu procesowi przez 5 do 8 minut, natomiast w przypadku mrożonych kurczaków trwa to aż 20 minut.

Przekrój przez napromiennik kobaltowy

W nowoczesnych napromiennikach żywność można ładować do nich na standardowych paletach. Kiedy już znajdzie się ona w środku, otrzymuje wymaganą porcję promieniowania, czyli ilość promieni wchłoniętą przez żywność wewnątrz komory napromieniowywania. Dawka ta jest zazwyczaj mierzona w jednostkach noszących nazwę gray (Gy). Poprzednio jednostka napromieniowania nosiła nazwę rad (1 Gy = 100 radów).(4)

PROMOTORZY NAPROMIENIOWYWANIA ŻYWNOŚCI

Badania dotyczące napromieniowywania żywności rozpoczęto na początku XX wieku, jednak tak naprawdę problemem tym zajęto się dopiero po drugiej wojnie światowej, kiedy to amerykańska armia zaczęła prowadzić intensywne badania w ramach lansowanego przez prezydenta Eisenhowera programu pod nazwą „Atom w służbie pokoju”. Jego celem było konserwowanie żywności, tak aby oddziały liniowe mogły otrzymywać zawsze „świeże” pożywienie. Większość rozwiniętych krajów prowadziło swoje własne badania w zakresie napromieniowywania żywności.

W latach siedemdziesiątych pojawiła się dobrze zorganizowana i finansowana kampania promująca napromieniowywanie żywności jako dopuszczalne narzędzie w procesie jej wytwarzania.

Głównymi graczami, którzy kształtują program napromieniowywania żywności, są agendy Organizacji Narodów Zjednoczonych, ponadnarodowe spółki wytwarzające żywność i twórcy rządowych przepisów. W czołówce zwolenników napromieniowywania znaleźli się czterej kluczowi członkowie„rodziny” Narodów Zjednoczonych: Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, Organizacja do spraw Żywności i Rolnictwa(FAO), Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Światowa Organizacja Handlu (WTO)(.5)

FAO i WHO argumentują, że proces napromieniowywania jest konieczny do walki z głodem oraz w celu ograniczenia przypadków zatruć pokarmowych. FAO twierdzi, że poprzez zabicie szkodników i mikroorganizmów napromieniowanie zmniejszy straty powstające podczas magazynowania i pomoże w ten sposób w zwiększeniu całorocznych dostaw „zdrowej” żywności. D

dy na poparcie tego twierdzenia są bardzo wątłe i można z równym powodzeniem twierdzić, że znacznie więcej dałoby się uzyskać poprzez poprawę procesu wytwarzania oraz wyposażenie magazynów w środki uniemożliwiające dostęp gryzoni i innych szkodników do przechowywanej w nich żywności.

WHO jest entuzjastycznym zwolennikiem napromieniowywania żywności jako środka umożliwiającego zmniejszenie liczby chorób pokarmowo pochodnych. Wiele składników łańcucha pokarmowego zostało skażonych takimi organizmami, jak salmonella, i koszt odkażenia całego procesu byłby ogromny. Jest to szczególnie widoczne w przypadku choćby drobiu. W wyniku zaniedbań wiele krajów dopuściło do skażenia salmonellą procesu wytwarzania drobiu. Organizm ten ma charakter endemiczny dla środowiska farm drobiu. Zasiedla nie tylko materiał hodowlany, ale również pomieszczenia i środki transportu. Zamiast prób wprowadzenia właściwego reżymu hodowlanego oraz upewnienia się, że stado jest wolne od salmonelli i stale utrzymywane w tym stanie, łatwiej dopuścić do wysokiego stopnia skażenia, a następnie zastosować napromieniowanie drobiu w celu zabicia tych zarazków.(6)

W latach 70-tych Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej połączyła swoje siły z FAO i WHO i zawłaszczyła rządy nad globalną polityką żywieniową. Te trzy organizacje utworzyły Połączony Komitet Ekspertów ds. Napromieniowywania Żywności (Joint Expert Committee on Food Irradiation; w skrócie JECFI), któremu powierzono zbadanie ,zdrowotności procesu napromieniowywania żywności”. Wśród jego członków znaleźli się między innymi przedstawiciele USA, Australii i Indii.

W roku 1976, a następnie w roku 1980 JECFI oświadczył, że napromieniowanie dowolnego rodzaju żywności dawką nie przekraczającą 10 kilograyów nie stanowi żadnego niebezpieczeństwa ani nie rodzi jakichkolwiek problemów żywieniowych lub mikrobiologicznych.(7) Wniosek ten ogłoszono, mimo iż nigdy nie przeprowadzono wyczerpujących badań wpływu długoterminowej diety składającej się z napromieniowanej żywności.

W roku 1983 zalecenia JEFCI zostały przyjęte przez Codex Alimentarius Commission, połączony organ FAO i WHO, jako międzynarodowa „norma”. Codex jest organem służącym harmonizowaniu międzynarodowych praw do- tyczących handlu żywnością, ułatwiających poszczególnym krajom i przedsiębiorstwom prowadzenie importu i eksportu żywności. Codex z definicji sprzeciwia się narodowym i miejscowym ograniczeniom, oznakowaniom i preferencjom.

Do narodowych komitetów Codexu wyznaczani są z reguły konsultanci reprezentujący ponadnarodowe spółki żywnościowe oraz przedstawiciele przemysłu żywieniowego. Szefem Codexu jest obecnie Tom Billy, szef Departamentu Bezpieczeństwa i Nadzoru Żywności Pochodzenia Rolniczego Stanów Zjednoczonych, człowiek odpowiedzialny za rozprzężenie przemysłu mięsnego w USA.8

Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej koordynuje działalność Międzynarodowego Zespołu Konsultacyjnego ds. Napromieniowywania Żywności (ICGFI), który składa się obecnie z 39 członków rekrutujących się z rządów stosujących napromieniowywanie żywności lub zainteresowanych tych procesem.(9) ICGFI promuje stosowanie napromieniowywania po- przez odpowiednie wydawnictwa i organizowanie stosownych seminariów, spotkań i konferencji prasowych na całym świecie, które mają na celu ukazywanie rzekomych zalet napromieniowywania.(10)

W roku 1997 Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wypuściła programowe oświadczenie prasowe w sprawie napromieniowywania żywności, deklarując w nim, że„nie należy wprowadzać żadnych ograniczeń w stosunku do żywności napromieniowanej dawkami większymi od zalecanego obecnie przez Codex Alimentarius Commission górnego pułapu w wysokości 10kGy [10kilograyów]”. I dalej czytamy: „…rzeczywista ilość zastosowanego promieniowania jonizującego ma znaczenie drugorzędne… można stosować dawki wynoszące nawet 75 kGy, jak to się już czyni w niektórych krajach, i wynik będzie taki sam – żywość będzie bezpieczna, zdrowa i będzie posiadała odpowiednie składniki… biorąc pod uwagę te zachęcające wnioski Światowa Organizacja Zdrowia ma nadzieję, że napromieniowywanie żywności zyska obecnie na popularności jako środek poprawy jej bezpieczeństwa”.(11)

ŻYWNOŚĆ TRAKTOWANA PROMIENIOWANIEM JONIZUJĄCYM

Zakładając, że napromieniowywanie jest pod właściwą kontrolą, poddawana mu żywność nie powinna być promieniotwórcza. Wysokoenergetyczne promieniowanie jonizujące może jednak spowodować, że bombardowany nim materiał stanie się promieniotwórczy. Ważne jest więc, aby do napromieniowywania żywności używano jedynie promieniowania jonizującego o niskiej energii. Gdyby źródło promieniowania uległo uszkodzeniu, żywność mogłaby ulec radioaktywnemu skażeniu. W ośrodkach napromieniowywania należy więc zachować najwyższą ostrożność. Przy napromieniowywaniu żywności można uzyskać następujące efekty:

Raduryzacja – proces napromieniowywania dawkami poniżej 1kGy pozwalający powstrzymać kiełkowanie między innymi takich warzyw jak ziemniaki i cebula. W przypadku owoców opóźnia dojrzewanie, co pozwala je dłużej przechowywać i transportować na duże odległości. Proces ten pozwala też zabijać szkodniki w przyprawach i różnych ziarnach, np. pszenicy i ryżu.

Radycydacja – proces napromieniowywania dawkami między 1 i 10kGy pozwalający ograniczyć liczbę mikroorganizmów, takich jak drożdże, pleśnie i bakterie, które są przyczyną psucia się żywności, w stopniu umożliwiającym znaczne wydłużenie okresu ich przechowywania oraz zmniejszenie ryzyka wystąpienia zatruć pokarmowych.

Radappertyzacja – proces napromieniowywania dawkami powyżej 10 kGy umożliwiający całkowitą sterylizację, czyli zabicie wszystkich bakterii i wirusów. Stosuje się go głównie do produktów mięsnych, co pozwala na praktycznie nieskończenie długi okres ich przechowywania.

{Źródło: T. Webb, T. Lang (Londyńska Komisja ds. Żywności)The Food Irradiation: The Facts (Napromieniowywanie żywności – fakty )Thorsons Publishing Group, 1987]

CO SIĘ DZIEJE Z NAPROMIENIOWANĄ ŻYWNOŚCIĄ?

Ci, którzy myślą, że zamiast liczników kalorii będą musieli stosować liczniki Geigera-Müllera, mogą się nie martwić! Eksperci twierdzą, że napromieniowana żywność nie staje się radioaktywna, zaś napromieniowanie jest procesem całkowicie

bezpiecznym. Ich wnioski w sprawie napromieniowywania żywności są zawsze wyrażane w kategoriach zalet i bezpieczeństwa napromieniowanej żywności. Niejasności co do bezpieczeństwa nigdy nie pojawiają się w raportach między- narodowych organizacji optujących za napromieniowywaniem. Jeśli w ogóle mówi się w nich o zmianach chemicznych, to zbywane są one zawsze stwierdzeniem, że są one „mało istotne” lub znacznie mniejsze od tych, jakie występują w innych procesach przetwarzania żywności.

Podczas gdy chemiczne zmiany są podobne do tych zachodzących w innych procesach przetwarzania żywności, ilości wytworzonych związków chemicznych różnią się znacznie. Kiedy promieniowanie uderza w żywność lub inny materiał, zmienia jego energię. Te zmiany mogą powodować ogrzanie, tak jak w przypadku przygotowywania potraw w kuchence mikrofalowej. Przy pewnym poziomie energii promieniowanie jest w stanie wybić elektrony z atomów materiału, który jest bombardowany. Molekularna struktura bombardowanego pożywienia zostaje w czasie napromieniowywania naruszona i tworzą się wolne rodniki, które mogą wchodzić w reakcje z żywnością i tworzyć nowe substancje chemiczne, zwane produktami radiacyjnymi. O niektórych z nich wiadomo, że są rakotwórcze, na przykład benzen, który powstaje w napromieniowanym mięsie wołowym. Są też i takie, które powstają tylko podczas napromieniowywania.

Chociaż napromieniowanie może zabić bakterie, nie usunie toksyn przez nie wytworzonych. Wzmożone wytwarzanie aflatoksyn w wyniku napromieniowania zaobserwowano po raz pierwszy w roku 1973 (12) i potwierdzono w latach 1976 i 1978. Aflatoksyny to bardzo silne związki powodujące raka wątroby.W wyniku napromieniowania niszczone są witaminy A, C, D, E, K oraz niektóre witaminy z grupy B, zwłaszcza B1, B2, B3, B6 i B12. Ilość zniszczonych witamin zależy od rodzaju żywności i dawki promieniowania. Soki owocowe tracą więcej niż świeże owoce, zaś te ostanie więcej niż jarzyny, ziarno i produkty mięsne.(13)

Napromieniowanie zmienia azotany w azotyny w zależności od dawki promieniowania. Mutageneza (formowanie lub rozwój mutacji – przyp. tłum.) jest wprost proporcjonalna do koncentracji azotynu. Azotyn jest molekułą czynną chemicznie reagującą z kwasami nukleinowymi i różnymi aminokwasami zawartymi w proteinach, która tworzy znaną rodzinę związków rakotwórczych, noszących ogólną nazwę nitrozamin. Udowodniono, że są one zdolne do wywoływania raka u ludzi.

Entuzjaści napromieniowywania twierdzą, że proces ten zmniejsza ilość stosowanych, szkodliwych dodatków do żywności. (Interesujące, nieprawdaż? Przecież zawsze nam wmawiano, że dodatki do żywności są nieszkodliwe). Rzecz w tym, że napromieniowywanie powoduje w rzeczywistości konieczność stosowania ekstra dodatków, które mają na celu ograniczanie niepożądanych efektów.Tymi dodatkami są: azotyn sodu, siarczan sodu, kwas askorbinowy, BHA (biały, woskowaty fenolowy przeciwutleniacz C11H16O2stosowany do przechowywania tłuszczów i olejów, głównie zawartych w pożywieniu – przyp. tłum.), BHT (krystaliczny fenolowy przeciwutleniacz C15H24O stosowany do przechowywania tłuszczów i olejów, głównie zawartych w pożywieniu – przyp. tłum.), bromek potasu, trójfosforan sodu, chlorek sodu i glutation.

Pewne rodzaje żywności, zwłaszcza mleko i inne produkty nabiałowe, źle znoszą napromieniowywanie. Często można spotkać się z takimi terminami, jak„kredowe”, „przypalone”, „łojowate” lub„spalona wełna”, którymi opisywany jest smak i zapach napromieniowywanego mleka, natomiast o napromieniowanym mięsie mówi się, że śmierdzi „zmokłym psem”. Napromieniowane tłuszcze są opisywane jako „stęchłe” lub „orzechowe”.(14)

Stosowanie dodatków nie ogranicza się do przypadków, w których po zastosowaniu wysokich dawek promieniowania stają się wyczuwalne odrażające zapachy. Mogą być one używane również w przypadku niskich dawek w celu niedopuszczenia do utraty koloru oraz powstania innych niepożądanych efektów, takich jak krwawienie i rozpad tłuszczów w mięsie.

Rozwijane są też inne formy wykorzystania promieniowania. Konsumenci mają prawo czuć się zaniepokojeni procesem noszącym nazwę zimna pasteryzacja, w którym za pomocą wiązki elektronów pasteryzuje się mleko i soki owocowe.(15) Badana jest również możliwość wykorzystania promieni rentgenowskich zamiast wiązki elektronów, poza tym wprowadzane są nowe technologie akceleratorowe, które umożliwiają zamianę wiązki elektronów na promienie rentgenowskie w celu zwiększenia przenikania do wnętrza pożywienia.(16)

WĄTPLIWOŚCI CO DO NIESZKODLIWOŚCI
NAPROMIENIOWYWANEJ ŻYWNOŚCI

Nieszkodliwość długoterminowej diety złożonej z napromieniowanej żywności nigdy nie została udowodniona. Jedno z badań, często cytowane w literaturze sprzyjającej idei napromieniowywania, ale zawsze bez podania źródła i odnośników, przeprowadzono na początku lat osiemdziesiątych. Badania cytowane w broszurze IAEA zatytułowanej Fakty na temat napromieniowywania żywności(17)obejmowały 400 „ochotników”,którzy spożywali napromieniowane pożywienie przez okres od 7 do 15 tygodni i stanowili część ośmiu oddzielnych badań prowadzonych w Chinach. U ochotników nie zaobserwowano rzekomo„więcej nieprawidłowości chromosomalnych” -wczesnego stadium ostrzegającego przed możliwością rozwinięcia się raka- niż u tych, którzy spożywani żywność nie napromieniowaną.

Kolejne badania cytowane są w ekspertyzie przedstawionej w czasie przesłuchań prowadzonych przez Kongres USA w czerwcu 1987 roku w sprawie napromieniowywania żywności.18 Badania cytowane przez dra George’a L. Tritscha, specjalistę ds. raka z Roswell Park Memorial Institute podległego Nowojorskiemu Wydziałowi Zdrowia, były prowadzone w roku 1975 i zostały udokumentowane w American Journal of Clinical Nutrition.(19) Hinduscy uczeni zainteresowali się wpływem napromieniowanej żywności na niedożywionych ludzi. Badania przeprowadzono na grupie dziesięciu dzieci cierpiących na niedożywienie białkowo-kaloryczne, czyli ostry brak protein. Dzieci podzielono na dwie grupy, po pięć w każdej. Przed rozpoczęciem badań pobrano od nich próbki krwi jako bazę odniesienia. Jedna z grup stanowiła grupę kontrolną, a drugą poddano eksperymentowi. Dzieci karmiono identycznym pożywieniem, z tą tylko różnicą, że grupa eksperymentalna otrzymywała produkty poddawane napromieniowaniu na krótko przed spożyciem dawką 0,75 kGy, czyli zalecaną do dezynfekowania ziarna. Po czterech tygodniach ponownie pobrano od nich próbki krwi i u czterech z pięciu dzieci spożywających napromieniowaną pszenicę wykryto wyraźną poliploidalność (obecność kilku zestawów chromosomów w komórce- przyp. tłum.) oraz inne nienormalne komórki.(20) Po sześciu tygodniach pobrano raz jeszcze próbki krwi z grupy eksperymentalnej i okazało się, że w porównaniu z poprzednimi wynikami nastąpił u nich wyraźny wzrost liczby poliploidalnych komórek w limfie. U dzieci z grupy kontrolnej nie wykryto zdegenerowanych komórek przez cały okres trwania doświadczeń.

Aby nie narażać dzieci z grupy eksperymentalnej na ewentualne dalsze uszkodzenia, zdecydowano się na przerwanie eksperymentu. Badający zdali sobie sprawę, że zdrowotność świeżo napromieniowanej pszenicy jest problematyczna. Zamiast dalej podawać pszenicę po dwóch lub trzech tygodniach od momentu jej napromieniowania, magazynowano ją przez 12 tygodni przed podaniem jej nowej grupie pięciorga dzieci. Tym razem komórki poliploidalne pojawiły się po raz pierwszy po upływie sześciu tygodni. Po odstawieniu napromieniowanej pszenicy, krew dzieci wróciła do normy dopiero po 24 tygodniach, na co wskazywało zniknięcie wszystkich nienormalnych komórek. Zwolennicy napromieniowywania usiłowali odrzucić wyniki tych badań, argumentując, że do eksperymentu włączono za mało osób.

Różne dawki promieniowania wytwarzają różne ilości radio- litów(produktów„korozji” radiacyjnej – przyp. tłum.) i różne związki chemiczne. W wyniku napromieniowania tylko jednego rodzaju molekuł może powstać ogromna liczba nowych związków. Ile zatem może ich powstawać w tak złożonym układzie, jakim jest pożywienie. Teoretycznie nie można przewidzieć charakteru i liczby nowych związków, które różnią się w zależności od rodzaju pożywienia oraz pory roku i miejsca, w którym zostały wytworzone.

W latach 70-tych amerykański Urząd ds. Żywności i Leków (FDA) zakwestionował nieszkodliwość produktów napromieniowywanych i dokonał w oparciu o dane pochodzące z wojskowego programu badawczego przeglądu około 250 badań dotyczących substancji powstałych w napromieniowanej żywności. Jak się okazało, wykryto w niej około 65 łatwo przechodzących w stan lotny substancji (FDA skoncentrował swoją uwagę na substancjach łatwo parujących, ponieważ istniało prawdopodobieństwo ich większej toksyczności niż substancji bardziej stabilnych). 23 takie substancje znaleziono również w produktach poddanych procesowi obróbki cieplnej (lub gotowanych), zaś 36 w innych produktach żywnościowych nie poddawanych napromieniowaniu. Tylko sześciu nie udało się znaleźć w literaturze naukowej jako substancji identycznych z zawartymi w żywności, chociaż były one podobne do tych ostatnich. Zawartość tych sześciu substancji w żywności to około trzy miligramy na kilogram, co w przełożeniu na bardziej obrazowy język oznacza, jak to określił FDA, „trzy krople wody w basenie pływackim”, oddalając w ten sposób jednym pociągnięciem pióra wszelkie obawy w tej materii.(21)

Entuzjaści napromieniowywania twierdzą, że proces ten zmniejsza ilość stosowanych, szkodliwych dodatków do żywności. (Interesujące, nieprawdaż? Przecież zawsze nam wmawiano, że dodatki do żywności są nie szkodliwe).

Terence McKenna-Teoria falowego czasu,świadomość, język i psychodeliki

Pionierem innowacynego spostrzegania rzeczywistości Terence McKenna znany z teorii nowości (ang. Novelty theory), która zakłada, że czas jest falą fraktalną o zwiększającym się tempie odkryć, które skumulują się gwałtownie w roku 2012. Jego koncepcja ściśle wiąże się z kombinacją: psychodelików VIA szamanizmu.


Polecam publikacje która może ukarze się na kanale „dinkelo” w formie audiobooka a tym czasem tutaj mamy materiał w formie pliku PDF do dogłebnej analizy poruszająca tematyke świadomości-szamanizmu-psychodelików :
https://grawitacja44.files.wordpress.com/2011/07/mckenna-terrence-pokarm-bogc3b3w1.pdf